
MIELEC. Wyciętych ma zostać ponad tysiąc drzew, nie licząc krzewów.
Przygotowywana rewitalizacji Parku Leśnego przy ul. Kazimierza Wielkiego wzbudza kontrowersje. Zadanie ma dotyczyć m.in. na usunięciu 1219 drzew i 33 mkw. krzewów. Nie akceptują tego mieszkańcy, którzy od wielu miesięcy protestują przeciwko takiej rewitalizacji. Mówią, że chcą parku, a nie jego betonową karykaturę. Magistrat tłumaczy, że wycinka jest konieczna, bo stan sporej części drzew jest tragiczny.
Założenia rewitalizacji Parku Leśnego mówią o pojawieniu się tam ok. 500 nowych drzew i ponad 10 tys. krzewów. Zanim tak się jednak stanie, wiele drzew zostanie wyciętych.
„Chcemy zieleni, nie betonu”
– Na części z nich pojawiły się grzyby i szkodniki. Innym problemem jest nadmierne zagęszczenie lasu, które nie pozwala na wzmocnienie się drzew zdrowych. W parku są też gatunki obcego pochodzenia, które działają destrukcyjnie na swoje otoczenie. Nieuniknione jest także usunięcie drzew martwych – mówił prezydent Jacek Wiśniewski. – Słyszę zarzuty, że chcemy zabetonować cały park. To nieprawda. Skupiamy się na jednej alejce, która ma być odrobinę poszerzona. Chcemy tam zrealizować tylko działania pielęgnacyjne, nic więcej.
Co na to mieszkańcy? – Wierzymy w dobre intencje miasta – podkreśla Tomasz Bednarczyk, przewodniczący Rady Osiedla Kazimierza Wielkiego. – Jesteśmy zwolennikami modernizacji infrastruktury w parku, ale liczba drzew zdrowych przeznaczonych do wycinki zatrważa nas. Jesteśmy cały czas w kontakcie z urzędnikami. Liczymy na to, że wypracujemy jakiś konsensus z korzyścią dla nas wszystkich. Chcemy, żeby zieleni w mieście było jak najwięcej, nie tylko w parku przy ul. Kazimierza Wielkiego, ale ogólnie w całym Mielcu.

„Wycinka to konieczność”
Niedawno w Urzędzie Miasta obie strony spotkały się w tej sprawie. Czy udało się dojść do porozumienia? – Ustalono, że powoływana zostanie społeczna rada, tak żeby także mieszkańcy razem z nami mogli uczestniczyć w realizacji tego projektu, żeby na bieżąco byli informowani o co się dzieje wokół tej sprawy – relacjonuje Agnieszka Garncarz, kierownik Referenta Ochrony Środowiska i Gospodarki Odpadami Komunalnymi w Urzędzie Miasta.
Rewitalizacja tego parku jest koniecznością. Ma to związek z tym, że stan wielu drzew jest fatalny – zaznacza. – Może faktycznie liczba sztuk przeznaczonych do wycięcia jest duża, ale żeby uratować ten park musimy podjąć takie kroki. Stan do którego został doprowadzony tej park jest wynikiem wieloletnich zaniedbań ze strony urzędu, ale także blokady ze strony mieszkańców. Zdajemy sobie sprawę, że zwłaszcza przy problemach z powietrzem każde drzewo jest cenne, ale innego wyjścia tu nie ma. Żeby coś posadzić, też musimy coś wyciąć.
Paweł Galek


