Kontrowersyjne odprawy dla starosty i jego „następcy”

Starosta Józef Kardyś nie ma sobie nic do zarzucenia. Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Dzięki swemu odwołaniu i ponownemu powołaniu starosta dostał 62 400 zł. Sowitą odprawę otrzymała też osoba, która wystąpiła w roli „słupa”.

Rada Powiatu najpierw odwołała starostę Józefa Kardysia, a dwa dni później powołała na to samo stanowisko. Dzięki temu „zabiegowi” starosta uzyskał świadczenia emerytalne, które będzie mógł dostawać razem z pensją (w sumie 12 800 zł brutto). Na jego konto wpłynęła też odprawa w wysokości 62 400 zł brutto. Na niemałe pieniądze może też liczyć Ryszard Sukiennik, który przez dwa dni pełnił funkcję starosty.  

Sesja Rady Powiatu, na której odwołano starostę Józefa Kardysia odbyła się w czwartek (15 bm.). Zebrani w sali obrad dowiedzieli się, że manewr ten ma pomóc Kardysiowi w uzyskaniu emerytury, on sam zresztą tego nie krył. Ustawa mówi bowiem jasno, że aby uzyskać takie świadczenia, trzeba mieć przerwę w zatrudnieniu, czyli rozwiązać stosunek pracy. I tak też się stało w tym przypadku. Tymczasowym starostą został Ryszard Sukiennik.

Apelował do sumień radnych
Sprawę postanowił zbadać Tomasz Buczek, mieszkaniec Kolbuszowej Górnej. „Starosty” Sukiennika w urzędzie jednak nie zastał. Spotkał natomiast „radnego” Kardysia. Tę sytuację wziętą żywcem z filmów Barei nagrał i opublikował w sieci. A następnego dnia, zgodnie z nakreślonym wcześniej scenariuszem, odbyła się sesja Rady Powiatu.

W sali obrad Tomasz Buczek prosił radnych o etyczne zachowanie w tej sprawie: – Chciałbym zaapelować do państwa o poparcie dla obecnego starosty, pana Sukiennika. Miał on tylko dwa dni, żeby się wykazać. A my jako mieszkańcu chcemy poznać jego moc sprawczą. Apeluję więc do waszych sumień o zachowanie się etyczne – wnioskował.

Odprawy dla dwóch starostów
Nic to jednak nie dało, bo dać nie mogło. Reaktywowany starosta mógł więc otrzymać odprawę będącą sześciokrotnością jego pensji. Dostał więc 62 400 zł brutto. Pieniądze te zostały mu już wypłacone. Wszystko wskazuje także na to, że Kardyś co miesiąc będzie pobierał jednocześnie emeryturę i pensję, w sumie 12 800 zł brutto. Odprawę dostanie również Sukiennik, który wystąpił w roli „słupa”. Otrzyma on trzykrotność zarządzonego mu uposażenia. Mówi się tu nawet o 15 tys. zł brutto. W starostwie przekonują jednak, że mniej.

Elżbieta Wilk, była położna, nie kryje oburzenia zaistniałą sytuacją: – Niejedna osoba chciałaby dostać taką odprawę – komentowała. – Tymczasem wielu mieszkańców naszego powiatu po 30-40 latach pracy ma po 1000 zł emerytury.  Odpraw jednego i drugiego starosty nikt nie liczy w budżecie państwa, ale straty naszej porodówki wyliczono co do grosza.

„Innego wyjścia nie było”
Starosta nie ma sobie nic do zarzucenia: – Z pretensjami proszę udać się do Sejmu – mówi krótko. – Chcieliśmy tę sprawę załatwić najmniejszym kosztem. Zdecydowaliśmy więc, że razem zamienię się miejscem z panem Sukiennikiem. Innego wyjścia nie było. Inaczej nie mógłbym otrzymać świadczeń emerytalnych. Czy ustawodawca pozostawił mi jakieś inne wyjście? Nie. Gdybym tak nie postąpił, nie otrzymałbym z ZUS świadectwa pracy i tyle.

W podobnym tonie wypowiada się Mieczysław Burek, przewodniczący rady: – Pan starosta zgodnie z prawem nabył prawa emerytalne. Wszczęliśmy więc procedurę jego odwołania. Inaczej nie otrzymałby tych świadczeń. Takie jest prawo – podkreśla. – Co do odprawy emerytalnej – w każdym zakładzie takową się dostaje. Wcześniej czy później pan starosta też by ją otrzymał. Zdecydował jednak, że chce to uregulować już teraz. Dzięki temu ma otwartą drogę do przejścia na emeryturę. Nie rozumiem więc skąd szum wokół tej sprawy.

Paweł Galek

8 Responses to "Kontrowersyjne odprawy dla starosty i jego „następcy”"

Leave a Reply

Your email address will not be published.