
MIELEC. Na krytej pływalni na osiedlu Smoczka przeprowadzono deratyzację, czyli operację zwalczania za pomocą środków chemicznych wszelkich szkodliwych gryzoni. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że już 9 godzin po akcji basen był otwarty.
– Czy to jest normalne? – irytuje się radna Danuta Pazdro. – Przerwa w użytkowaniu powinna trwać min. 12 godzin. Rozmawiałam o tym z mieszkankami Mielca. To kobiety w ciąży. One były tym przerażone. Miały zajęcia rano i musiały z nich zrezygnować – dodaje.
Zygmunt Kołodziej, dyrektor Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Mielcu, który zarządza pływalnią na Smoczce, przyznaje, że deratyzacja faktycznie miała miejsce. Z tym, że nie było to wysypywanie trutek, tylko zagazowywanie kubatury basenu. – Osoba, która przeprowadzała tę operację, potwierdziła nam, że dwie godziny po zagazowywaniu mogą tam wchodzić osoby – zaznaczył Kołodziej. – I nie ma to skutków ubocznych – zastrzegł.
pg



One Response to "Kontrowersyjne „odszczurzanie” basenu"