
KOLBUSZOWA. Hucznych imprez na koszt podatnika organizować nie będą?
Afera związana z wyjazdem podkarpackich urzędników do Zambii na koszt podatnika, o której usłyszała cała Polska, na tyle utkwiła w świadomości kolbuszowskich samorządowców, że dziś wolą „dmuchać na zimne”. Zwłaszcza, że wybory za pasem…
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kolbuszowej padła propozycja, aby zorganizować imprezę z okazji Dnia Sołtysa. – Istotnie, należałoby to uczcić jakimś spotkaniem integracyjnym w plenerze – przyznał burmistrz Jan Zuba (57 l.). – Przed nami piękny maj i wtedy warto byłoby coś takiego zorganizować. Można byłoby to połączyć z dniem samorządu terytorialnego, bo sołtysi przecież są samorządowcami – zaznaczył.
Opaliński: – Prasa poniewiera nie tylko nas
Na te słowa ostro zareagował Marek Opaliński (45 l.), szef Rady Miejskiej. – Byłbym ostrożny w organizowaniu jakichś hucznych imprez – oświadczył. – Prasa poniewiera nie tylko nas, ale i wszystkie samorządy za to, że się bawimy, że to, że tamto. Prosiłbym więc, żeby nie deklarować organizacji takich imprez, albo wcześniej konsultować to z radnymi – apelował.
Reakcja burmistrza była natychmiastowa: – Ja wcale nie deklarowałem, że spotkanie integracyjne zorganizujemy za pieniądze z budżetu gminy. Takie słowa tutaj nie padły. I proszę ich nie sugerować – złościł się Zuba. Urażony wypowiedzią Opalińskiego, ale z innego powodu niż burmistrz, poczuł się Adam Przybyło (66 l.), sołtys Kupna:
– Kiedyś powiedziałem w prasie, że sołtys jest potrzebny, ale nie zawsze szanowany. A więc szanujmy się nawzajem. Jesteśmy jednym samorządem. Kto wie, może kiedyż ktoś z sołtysów będzie burmistrzem czy przewodniczącym rady – mówił Przybyło. – Nie mówiłem o sołtysach, tylko o imprezach organizowanych ze środków gminy – odpowiedział szef rady.
Paweł Galek


