Kontrowersyjne testy na raka

- Przeprowadzenie testu na całej populacji nie ma szans powodzenia. Po pierwsze, w Polsce zabronione są badania w kierunku onkologicznym u osób do 18. roku życia. Po drugie, na dziś NFZ nie płaci za profilaktyczne usunięcie piersi czy macicy, więc co da kobiecie wiedza o nosicielstwie mutacji genu oprócz traumy? - mówi Monika Madera. Fot. Wit Hadło
– Przeprowadzenie testu na całej populacji nie ma szans powodzenia. Po pierwsze, w Polsce zabronione są badania w kierunku onkologicznym u osób do 18. roku życia. Po drugie, na dziś NFZ nie płaci za profilaktyczne usunięcie piersi czy macicy, więc co da kobiecie wiedza o nosicielstwie mutacji genu oprócz traumy? – mówi Monika Madera. Fot. Wit Hadło

RZESZÓW, PODKARPACIE. – Takie badanie mogłoby stygmatyzować pacjentów – mówią onkolodzy.

Opracowano test, który może wykryć osoby zagrożone rakiem nawet wśród wszystkich Polaków. Onkolodzy uważają, że może to przynieść… więcej szkody niż pożytku. Dlaczego?

Test opracował prof. Krystian Jażdżewski, kierownik Laboratorium Genetyki Nowotworów Człowieka Centrum Nowych Technologii UM i Zakładu Medycyny Genomowej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Podobno dokładnie sprawdza 14 genów, krok po kroku analizując każde miejsce i szukając mutacji zwiększających ryzyko raka piersi, jajnika i prostaty – nowotworów, które rozwijają się u 13 proc. populacji.

Test pozwala wykryć takie mutacje, których pojawienie się daje 80 proc. prawdopodobieństwa rozwoju raka. Taką siłę ma np. wada prowadząca do zespołu Lyncha, powodującego raka jelita grubego, ale zwiększająca też ryzyko wystąpienia raka trzonu macicy jajnika czy żołądka.

Wiedza, która może zaszkodzić
Onkolodzy jednak są sceptyczni. Co ich niepokoi? – Po pierwsze, z tego, co udało mi się dowiedzieć, chodzi o komercyjne działanie pewnej firmy. Po drugie, objęcie badaniami tak szerokiej populacji jest ryzykowne z wielu względów, np. co z ochroną danych osobowych takiej rzeszy ludzi? Czy do wyników nie dotrą firmy ubezpieczeniowe lub pracodawcy, którzy potem mogą to wykorzystać przeciwko nosicielom mutacji genów? Czy wiedza nie będzie stygmatyzować kobiet, gdy np. przyszłych mąż będzie chciał sprawdzić czy jego żona nie urodzi mu chorej córki przekazując jej gen BRCA1 lub BRCA2? Albo wykluczy taką kandydatkę, chcąc uniknąć żony po zabiegu usunięcia piersi czy macicy? – mówi Monika Łączyńska-Madera, specjalista ginekolog-położnik, onkolog-radioterapeuta z Podkarpackiego Ośrodka Onkologicznego w Rzeszowie.

Według niej, mogłoby dojść do paranoi, podzielenia ludzi na nosicieli i nienosicieli. – A na czym poległaby profilaktyka dużej liczby osób, kto za to płaciłby i jak często należałoby przeprowadzać badania? Co z traumą ludzi, którzy dowiedzieli się, że są nosicielami? – pyta lekarka.

Nie ukrywa też, że objęcie dokładną i systematyczną profilaktyką tak dużej grupy osób prawdopodobnie wyszłoby dużo drożej niż leczenie nawet zaawansowanych chorób.

am

11 Responses to "Kontrowersyjne testy na raka"

Leave a Reply

Your email address will not be published.