Wojewoda Podkarpacki dokonała zwiększenia liczbę łóżek do 522, o 55, z czego o 8 dla podejrzanych i o 47 dla zakażonych wirusem SARS-COV-2 – informuje Michał Mielniczuk, rzecznik prasowy ?wojewody. Zwiększeń tych dokonano w szpitalach: Łańcut (o 22 dla zakażonych), Przemyśl (o 18, z czego o 10- dla zakażonych, o 8- dla podejrzanych) i Sanok (o 15 dla zakażonych).
Szpitale leczące Covid-19, to 7 szpitali posiadających oddziały zakaźne: Dębica, Jasło, Jarosław, Łańcut, Mielec, Przemyśl, Sanok oraz 2 szpitale wskazane decyzjami Wojewody Podkarpackiego: Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie i Specjalistyczny Psychiatryczny ZOZ w Jarosławiu. Na jednostką koordynującą powołane zostało Centrum Medyczne w Łańcucie.
Zwiększenie liczby łóżek było koniecznością, bo rekordowe przyrosty sprawiły, że dużo więcej osób wymagało hospitalizacji i w niektórych szpitalach pacjentów było nad stan. W czwartek, w Dębicy, która dysponuje 38 łóżkami, trzeba było dołożyć dla chorych jeszcze 10. W Mielcu łóżek było 46, a chorych 47. W Sanoku 23 łóżka, a chorych 24. W Jaśle – 20 a chorych 19. W Jarosławiu spośród 26 łóżek zajętych było 18, w Przemyślu na 26 – 19. W Łańcucie z 203 łóżek, zajętych było 119. Problemy zaczęły się już w poniedziałek. W Mielcu karetki z pacjentami kilka godzin stały na podjeździe, bo nie było ich, dokąd zawieźć. – Dyspozytor medyczny z Mielca kontaktował się z koordynatorem wojewódzkim, którego rolą jest znalezienie wolnych miejsc. Niestety przez wiele godzin dyspozytor informował, że był z tym ogromny problem. Miejsc nie było w całym województwie. Dlatego karetki z pacjentami nie miały gdzie się udać. Musiały czekać – tłumaczyła Aneta Dyka-Urbańska, rzeczniczka mieleckiego pogotowia.
Były nawet plany by ustawić przed szpitalnym oddziałem ratunkowym czegoś na wzór wstępnego izolatorium, żeby pacjenci mogli tam przebywać w warunkach bezpiecznych i przyjaznych. W grę wchodziło 5 modułowych kontenerów z węzłem sanitarnym, ogrzewaniem, wentylacją, łóżkami, stolikami, krzesłami. Na ich dostawę trzeba jednak czekać 1,5 miesiąca. Na stronie urzędu wojewódzkiego podany jest bieżący stan łóżek i ich obłożenie. Z danych wynika, że na dzień 10 października wolne było jeszcze 205 łóżek i 20 z 39 respiratorów.
Brakowało łóżek, czy wystarczy personelu?
Tymczasem sanepid poinformował o kolejnych ogniskach koronawirusa w podkarpackich placówkach zdrowia.Tylko w rzeszowskich szpitalach: w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 potwierdził wynik dodatni u 33 osób z personelu medycznego. W Pro-Familii – u 27. W Szpitalu Miejskim 22. W Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 1 u 7 pacjentów i 10 pracowników. W Szpitalu MSWiA potwierdzono 12 wyników dodatnich, w tym u 10 pacjentów i 2 osób z personelu. Szpital Specjalistyczny w Mielcu ma 38 osób z koronawirusem, w tym 4 pacjentów i 34 osób z personelu. Szpital Specjalistyczny w Brzozowie ma 16 pozytywnych wyników z czego 7 wśród personelu. W NZOZ DIAVERUM w Przemyślu 40 pozytywnych przypadków, w tym u 22 pacjentów, 17 osób z personelu medycznego i 1 z kontaktu. Centrum Opieki Medycznej w Jarosławiu ma 38 wyników dodatnich, w tym u 10 pacjentów, 25 osób personelu medycznego i 3 z personelu pomocniczego. Na oddziale psychiatrycznym w Powiatowym Szpitalu Specjalistycznym w Stalowej w ognisku jest 21 pozytywnych przypadków: u 17 pacjentów i 4 osób z personelu medycznego. Na geriatrii w SP ZOZ Przeworsk – 21 przypadków: 7 osób z personelu medycznego i 14 pacjentów.
W dodatku okazuje się, że w kraju mamy nie tylko problem z łóżkami covidowymi, ale zaczyna brakować też odczynników do testów na COVID-19. Jak poinformowała w mediach społecznościowych Matylda Kłudkowska, wiceprezes Krajowej Rady Diagnostów Laboratoryjnych, przede wszystkim brakuje odczynników testów amerykańskiej firmy Cepheid, ale nie tylko tej firmy, także innych. Te jednak są ważne, bo w Polsce jest najwięcej aparatów tego producenta. Kłudkowska kilka dni wcześniej alarmowała, że dostawy odczynników, które trafiają obecnie na polski rynek, nie są w stanie pokryć nawet połowy zapotrzebowania laboratoriów.
Anna Moraniec


