
DĘBICA. Policja z wizytą w starostwie, powodem anonim dotyczący kupczenia wysokimi stanowiskami w urzędzie.
Ani na moment nie stygną emocje wokół dębickiego starostwa powiatowego. Tym razem w urzędzie po dokumenty byli policjanci. Funkcjonariusze rozpytywali też radnych. Wiadomo, że w rękach rzeszowskiej prokuratury jest anonim, w którym padają oskarżenia o korupcję polityczną.
Policja pod nadzorem prokuratury bada tę sprawę. – Postępowanie zostało zainicjowane przez anonimowe zawiadomienie dotyczące nieprawidłowości w starostwie powiatowym, które miały związek z próbą odwołania starosty – mówi Ewa Romankiewicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie. – Główne zarzuty podnoszone w anonimie dotyczą sposobu przeprowadzenia konkursu na dyrektora Wydziału Edukacji w starostwie – dodaje.
Sprawę prowadzi obecnie policja pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Rzeszowie. – Policja była w starostwie po protokoły z obrad rady i zarządu powiatu, wszystkie dokumenty przekazaliśmy – mówi starosta Andrzej Reguła. – Od policjanta dowiedziałem się, że sprawa dotyczy korupcji politycznej.
Wydarzenia, których dotyczy postępowanie i towarzyszące im emocje opisywaliśmy na naszych łamach. Przypomnijmy krótko; w połowie sierpnia miała miejsce próba odwołania starosty Andrzeja Reguły. Choć pod wnioskiem o jego odwołanie miesiąc wcześniej podpisało się 15 radnych z PiS, WZD i RIS, to podczas tajnego głosowania za odwołaniem opowiedziało się 13 radnych, o dwóch za mało, by starostę odwołać.
Zanim atmosfera się uspokoiła, znowu zrobiło się nerwowo. Do opinii publicznej przeciekły informacje, że w starostwie zdegradowany zostanie wieloletni dyrektor Wydziału Oświaty, a na jego miejsce rozpiany zostanie konkurs. Zanim konkurs ogłoszono, w prasie pojawiło się nazwisko zwyciężczyni. Konkurs rozstrzygnął się zgodnie z tymi przewidywaniami i wybuchał polityczna awantura. Padły wtedy oskarżenia wobec starosty, że konkurs to cena, jaką ten płaci za nieodwołanie go ze stanowiska.
Podobne zarzuty widnieją zapewne w anonimie. – Ja nikogo nie nakłaniałem do głosowania, nikomu nic nie obiecywałem – mówi stanowczo starosta.
Policja rozpytała też dwóch radnych powiatowych – Stanisława Przetacznika i Marka Miazgę (obydwaj z RIS). W rozmowie telefonicznej obydwaj potwierdzili, że rozmawiali z policją. Funkcjonariusze mieli ich pytać o powody złożenia wniosku o odwołanie starosty.
W sprawie nikt nie usłyszał zarzutów. W tej chwili trwają czynności mające na celu weryfikację informacji zawartych w anonimie.
Artur Getler



2 Responses to "Korupcja polityczna w starostwie?"