Koryto ważniejsze niż zasady demokracji!

Arkadiusz-RogowskiJeśli ktoś miał jeszcze złudzenia, że żyjemy w demokratycznym kraju, to w kończącym się właśnie tygodniu musiał je stracić. Po opublikowaniu przez tygodnik „Wprost” kompromitujących dla rządzących podsłuchanych rozmów w jednej z warszawskich restauracji, wydawało się, że muszą polecieć głowy, że to, co dotarło do opinii publicznej, musi mieć poważne konsekwencje.

Oto usłyszeliśmy, że prezes NBP Marek Belka, którego podstawowym zadaniem jest dbanie o stabilność złotówki, odpowiada ministrowi MSW Bartłomiejowi Sienkiewiczowi, iż gotów jest wesprzeć rząd w wyborczych latach poprzez pomoc w finansowaniu deficytu budżetowego. Stawia tylko dwa warunki: dymisja Jacka Rostowskiego i znowelizowanie ustawy o banku centralnym („Muszę mieć instrumenty, żeby na przykład objeżdżać Radę Polityki Pieniężnej” – mówi Belka). Od ministra usłyszeliśmy natomiast, że „państwo polskie istnieje teoretycznie”, a sztandarowy projekt Polskich Inwestycji, którym niedawno chwalił się premier Tusk, to „C**j, dupa i kamieni kupa”. Ogólnie rzecz ujmując, opublikowane rozmowy odsłoniły kompromitujący obraz państwa, o którym opozycja, niezależne media, niezależni eksperci i zwykli ludzie mówią na co dzień.

Ale mimo to, premier Tusk, zwlekając z odniesieniem się do sprawy prawie 2 dni(!), oznajmił, że nie będzie żadnych dymisji, odwracając kota ogonem, że ważniejsze jest nie to, co zostało nagrane, ale to, kto i po co nagrywał. Próbował też wmówić opinii publicznej, że Belka z Sienkiewiczem rozmawiali o sprawach ważnych dla interesu Polski, mimo iż z ich rozmowy jasno wynika, że chodzi głównie o interes obecnej władzy, czyli znalezienia pieniędzy na kiełbasę wyborczą, która pozwoli utrzymać się przy korycie („PiS ma 43 proc. poparcia” (…) „trzeba podjąć decyzję, co my robimy z tym” – mówi Sienkiewicz).

Brak jakiejkolwiek dymisji to rzecz nieprawdopodobna, ale jeszcze bardziej bulwersuje to, co wydarzyło się w środę w redakcji tygodnika „Wprost”, który opublikował nagrania. Otóż bez postanowienia sądu weszli tam agenci ABW i zażądali nośników z nagraniami podsłuchów! Mało tego, próbowali nawet wydrzeć siłą laptopa redaktorowi naczelnemu! Nie udało im się to tylko dzięki solidarności dziennikarzy, którzy relacjonowali wieczorną akcję ABW na żywo. Ten najazd na redakcję odbył się mimo, iż art. 15 prawa prasowego daje dziennikarzom nie tylko prawo, ale obowiązek nieujawniania informatorów, którzy zastrzegli sobie anonimowość. A z taką właśnie sytuacją mamy do czynienia w tym przypadku. Był to więc modelowy przykład łamania zasady niezależności i wolności mediów, który władza próbuje tłumaczyć interesem państwa.

Tyle że w interesie państwa leży nie pacyfikowanie i zastraszanie mediów, lecz podanie się do dymisji skompromitowanego rządu, który panicznie boi się ujawnienia dalszych nagrań. W normalnym kraju po takiej aferze odchodzi nie tylko cały rząd, ale z polityki znikają wszyscy ludzie, którzy są w nią zamieszani. Dziś widzimy jak na dłoni, że rządy Platformy Obywatelskiej są prawdziwym zagrożeniem dla demokracji i fundamentalnych wartości, które stanowią o jej funkcjonowaniu.

Arkadiusz Rogowski

2 Responses to "Koryto ważniejsze niż zasady demokracji!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.