Kościelny „rozwód” nie tylko dla sław

Fot. Wit Hadło

Jacek Kurski, Marta Kaczyńska, Radosław Pazura i Katarzyna Skrzynecka. Oni już przeszli z sukcesem proces unieważniania małżeństwa kościelnego. Sprawdziliśmy, czy zwykły obywatel ma przed sądami biskupimi podobne szanse na wzięcie kościelnego „rozwodu” jak znane z małego i dużego ekranu VIP-y.

Młodzi, którzy decydują się na zawarcie małżeństwa sakramentalnego ślubują sobie w obecności świadków, gości, kapłana i Boga „miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że nie opuszczą się aż do śmierci”. Słowa to jednak tylko słowa i rok w rok tysiące związków, które miały być spełnieniem marzeń o wspólnej przyszłości po prostu się rozpada. Konsekwencją tych rozejść są rozwody cywilne. Prawo kanoniczne nie zawiera jednak pojęcia rozwodu kościelnego, a sam ślub uważany jest za nierozerwalny i trwający aż do śmierci. Coraz więcej rozwodników cywilnych stara się jednak uregulować swoją sytuację także na polu kanonicznym i zabiega o stwierdzenie unieważnienia małżeństwa.

– Ustaleniem nieważności małżeństwa zajmuje się sąd kościelny, który znajduje się w każdej diecezji przy kurii diecezjalnej – informuje Kamil Dziura, adwokat kościelny. – Wybór sądu zależy od strony powodowej i są to trzy właściwości, albo miejsce zawarcia małżeństwa kościelnego, albo miejsce zamieszkania strony powodowej, albo miejsce zamieszkania strony pozwanej. Poleca się wybór tego miejsca, gdzie jest najwięcej dowodów do zebrania, czyli gdzie mieszka więcej świadków. Będzie wtedy taniej, prościej i szybciej.

Ile to kosztuje i ile trwa?

Z tego, co udało nam się ustalić, opłaty administracyjne w sądach biskupich różnią się od siebie. Dość drogo jest w Poznaniu, bo tam wysokość opłaty zależy od zarobków i może wynieść nawet 3 tysiące złotych. W Warszawie jest 2,2 tys. zł plus zaliczka od 100 do 200 zł przy składaniu skargi powodowej. W Sandomierzu to 1,6 tys. zł. W Przemyślu najtaniej w naszym regionie, bo poniżej 1 tys. zł. Średnio licząc, z opinią biegłego, a ta zazwyczaj jest potrzebna, wychodzi od 1,5 – 2 tys. zł. Do kosztów administracyjnych należy doliczyć koszty pomocy adwokackiej, a ta jest różna, bo zależy już od tego na ile dany adwokat wycenia swoją wiedzę i czas. Liczyć się jednak trzeba, że pomoc w sformułowaniu skargi powodowej, zgromadzeniu dowodów i uczestnictwo adwokata w procesie to koszt rzędu 3-4 tys. zł.

– Jednym z najsprawniejszych sądów, z którym ja miałem do czynienia jest sąd biskupi w Sandomierzu. Tu sprawy o stwierdzenie nieważności małżeństwa trwają około 1-1,5 roku i jest to naprawdę szybko – mówi adwokat Kamil Dziura. – Czas trwania takich procesów zależy też od tego jak strony ze sobą współpracują, czyli czy żadna ze stron nie przekłada stawienia się w sądzie, czy świadkowie stawiają się zgodnie z wezwaniami, czy strony kwestionują opinie biegłego. Po reformie papieża Franciszka nie ma już konieczności kierowania sprawy do II instancji, tak jak to było wcześniej. Jeśli w ciągu 15 dni nikt nie wniesie apelacji od wyroku, to jest on prawomocny.

Chętnych przybywa

Chętnych do stwierdzenia nieważności małżeństwa przybywa. Potwierdzają to adwokaci zajmujący się takimi sprawami i świadczą o tym także terminarze sądów biskupich.

– Spraw jest coraz więcej i niestety do sądów trafiają coraz młodsze osoby z coraz krótszym stażem małżeńskim, nawet 2-3-letnim. Są jednak i takie sprawy, gdzie staż małżeński pary wynosi 20 i więcej lat. Częściej stroną powodową są kobiety, w wieku około 30-40 lat z wyższym wykształceniem. Ale nie jest to regułą. Rocznie, w jednej diecezji takich spraw jest nawet około 100 i więcej – przyznaje Dziura.

Prawodawca kościelny w Kodeksie Prawa Kanonicznego wskazuje warunki do ważnego zawarcia małżeństwa. Przesłanki te można podzielić na trzy dziedziny: przeszkody małżeńskie, konsens małżeński oraz formę zawarcia małżeństwa. Niespełnienie jednej z wyżej wymienionych przesłanek powoduje nieważność małżeństwa kanonicznego. Sąd kościelny sprawdza przesłanki i ustala przyczynę, dla której małżeństwo jest nieważne. Podczas procesu strony nie są konfrontowane, każda przesłuchiwana jest osobno. Nie ma w prawie kanonicznym mowy o unieważnieniu bez orzekania o winie. Musi być powód stwierdzenia nieważności małżeństwa.

Lista przeszkód do zawarcia ważnego małżeństwa

W Kodeksie Prawa Kanonicznego zawarto 12 przeszkód. Należą do nich: wiek (14 lat dla kobiety i 16 dla mężczyzny), niemoc płciowa, przeszkoda węzła małżeńskiego, ślub z osobą nieochrzczoną, święcenia, śluby czystości (dotyczy osób związanych wieczystym ślubem publicznym czystości w instytucie zakonnym), uprowadzenie, przeszkoda występku (małżonkobójstwa), pokrewieństwo, powinowactwo, przeszkoda przyzwoitości publicznej, pokrewieństwa prawnego wynikającego z adopcji. Kolejną grupą przesłanek, która może być podstawą do stwierdzenia nieważności małżeństwa kościelnego jest wada zgody małżeńskiej. Chodzi tu o brak wystarczającego używania rozumu, poważny brak rozeznania oceniającego co do istotnych praw i obowiązków małżeństwa oraz niezdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich z przyczyn natury psychicznej. Inne wady to brak wiedzy koniecznej o małżeństwie, błąd co do osoby lub przymiotu osoby, podstęp, przymus i ciężka bojaźń.

Nieważny ślub w pięknym kościółku

– Zdarza się, że powodem do stwierdzenia nieważności małżeństwa może być sama forma sposobu zawierania małżeństwa. Zgodnie z Kodeksem Prawa Kanonicznego tylko te małżeństwa są ważne, które zostają zawarte wobec asystującego miejscowego ordynariusza albo proboszcza, albo wobec kapłana lub diakona delegowanego przez jednego z nich, a także wobec dwóch świadków – wyjaśnia Kamil Dziura. – Takie braki formalne zdarzają się, gdy np. młodzi zawierają ślub nie w swoich parafiach, ale np. gdzieś w upatrzonym sobie kościele w górach, czy innym popularnym miejscu i nie dopilnują tego, by załatwić wszystkie formalności w swoich parafiach. Wówczas stwierdzenie nieważności małżeństwa jest stosunkowo proste. To co ważne, dzieci, które przyszły na świat z takich unieważnionych związków, nadal są uważane za dzieci zrodzone w małżeństwie.

Małgorzata Rokoszewska

4 Responses to "Kościelny „rozwód” nie tylko dla sław"

Leave a Reply

Your email address will not be published.