Kosztowane 20 minut. Przez spóźnienie Autosan stracił 30 milionów!

Podczas kampanii wyborczej ówczesna kandydatka na premiera, Beata Szydło, przyjechała do fabryki, gdzie spotkała się z pracownikami i lokalnymi włodarzami. Fot. Martyna Sokołowska
Podczas kampanii wyborczej ówczesna kandydatka na premiera, Beata Szydło, przyjechała do fabryki, gdzie spotkała się z pracownikami i lokalnymi włodarzami. Fot. Martyna Sokołowska

Niedbalstwo czy celowe działanie? Trudno uwierzyć, że władze państwowej spółki mogły popełnić tak kuriozalny błąd.

Sytuacja jest tak kuriozalna, że aż trudno w nią uwierzyć. Autosanowi przeszedł koło nosa kontrakt na autobusy dla wojska wart 30 milionów złotych. Spółka za późno złożyła ofertę w przetargu, przez co nie mogła rywalizować o pieniądze, które pozwoliłyby jej stanąć na nogi. Oferta sanockiej fabryki autobusów wpłynęła… 20 minut po terminie.

Mowa o przetargu na dostarczenie 26 autobusów pasażerskich dla 2. Regionalnej Bazy Logistycznej w Rembertowie. Chrapkę na wielomilionowy kontrakt miały dwie firmy: niemiecki MAN i polski Autosan. Producent z Sanoka był faworytem w przetargu, ponieważ jego oferta była o kilka milionów niższa niż MAN-a. Problem w tym, że oferta sanockiej fabryki autobusów wpłynęła 20 minut po terminie i nie była w ogóle brana pod uwagę. Co więcej, władze spółki w żaden sposób nie walczyły o dopuszczenie fabryki do przetargu. – Nie skorzystały też z prawa do odwołania – powiedział Super Nowościom Arkadiusz Miksa, rzecznik prasowy 2. Regionalnej Bazy Logistycznej w Rembertowie.

Lecą głowy
Kulisów bulwersującej sprawy nie ujawnia także Michał Stachura, prezes spółki Autosan. Próbowaliśmy porozmawiać z nim telefonicznie, ale był dla nas nieuchwytny. W wystosowanym do mediów oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej Autosanu poinformował jedynie, że pracownik odpowiedzialny za zaistniałą sytuację został zwolniony dyscyplinarnie, a kierownictwo spółki „skierowało zawiadomienie do odpowiednich organów i będzie dochodziło roszczeń finansowych na drodze postępowania cywilnego”.

Niedbalstwo czy celowe działanie?
Sprawa bulwersuje. Ciężko uwierzyć, że władze państwowej spółki mogły popełnić tak kuriozalny błąd. Eksperci do spraw wojskowości na zachowaniu kierownictwa Autosanu nie zostawiają suchej nitki. Kompromitująca wpadka jest także szeroko komentowana przez opozycję, która zarządza kierownictwu fabryki nieudolność.

Do sprawy odniósł się wiceszef Ministerstwa Obrony Narodowej, Bartosz Kownacki, który o zaistniałej sytuacji poinformował Centralne Biuro Antykorupcyjne i Służby Kontrwywiadu Wojskowego.

– Skoro są podejrzenia, że opóźnienia w złożeniu oferty nie było przypadkowe, dobrze, że CBA i SKW zostały powiadomione. Jeśli służby potwierdzą, że doszło do nieprawidłowości, przetarg powinien zostać unieważniony – uważa poseł Piotr Uruski związany z obecnym obozem władzy.

Kilkakrotnie próbowaliśmy skontaktować się z rzecznikiem Polskiej Grupy Zbrojeniowej i Ministerstwa Obrony Narodowej, ale ich telefony nie odpowiadały.

Rządowe obietnice
Sanocki Autosan to jedna z najstarszych fabryk motoryzacyjnych w Polsce. Liczy sobie ponad 180 lat. W okresie świetności, który przypadł na lata 70. ubiegłego wieku, z taśm montażowych zjeżdżało ponad 4 tysiące autobusów rocznie, a zakład zatrudniał około 7 tys. osób. W latach 90. przyszedł kryzys, którego kulminacja przypadła na 2013 rok, kiedy ówczesny zarząd spółki złożył w sądzie wniosek o upadłość fabryki.

Autosanem zainteresowała się Polska Grupa Zbrojeniowa. W zakładzie pojawili się przedstawiciele poprzedniej ekipy rządzącej, ale do przejęcia fabryki nie doszło.

Do tematu podczas kampanii wyborczej powróciła ówczesna kandydatka na premiera, Beata Szydło. Przyjechała do fabryki, gdzie spotkała się z pracownikami i lokalnymi włodarzami. Zapewniała, że jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra wybory, uratuje legendarną fabrykę. Obiecywała zamówienia i kontrakty. Po wygranych wyborach legendarną fabrykę autobusów kupiło konsorcjum należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Państwowa spółka zakładem zarządza od półtora roku. W tym czasie Autosan, mimo że w rekordowym tempie skonstruował autobus na gaz, nie wygrał ani jednego dużego kontraktu. Wprawdzie z taśm montażowych w ostatnich miesiącach zjechało kilkadziesiąt autobusów, ale to zdecydowanie za mało, aby zapewnić Autosanowi ciągłość finansową i odbudowanie pozycji motoryzacyjnego lidera.

Martyna Sokołowska

20 Responses to "Kosztowane 20 minut. Przez spóźnienie Autosan stracił 30 milionów!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.