KRAJ, PODKARPACIE. O tym, że w ostatnich kilkunastu miesiącach koszty życia Polaków stale rosły wiedzą niemal wszyscy konsumenci. Drożyzna dotyka niemal każdego obszaru sprzedaży i kupna towarów oraz usług. Krocie kosztuje żywność, paliwa czy materiały budowlane. Sporo wydajemy także na podstawowe opłaty takie jak prąd, śmieci czy gaz. Jak sytuacja będzie wyglądać w przyszłości? Niestety, niezbyt kolorowo.
Narodowy Bank Polski upublicznił lipcowy raport dotyczący inflacji, w którym ujęto najnowszą projekcję inflacyjną. Wynika z niej, że w 2021 r. inflacja wyniesie 4,2 proc., w 2022 r. 3,3 proc., a w 2023 r. 3,4 proc. Jak dziś inflacja wpływa na fundusze obywateli? W ocenie ekonomistów, tracą głównie osoby zatrudnione w branżach, w których dynamika wzrostu płac jest najsłabsza. Podobnie ma się sytuacja co do osób, które pobierają zasiłki socjalne, gdyż nie podlegają one waloryzacji, oraz osób oszczędzających. W grupie zyskujących z pewnością znajdują się Polacy posiadający kredyty hipoteczne.
Czy mając na uwadze projekcje inflacji, w przyszłości będziemy sięgać głębiej do portfela? Ostatnie słowa prezesa NBP Adama Glapińskiego o tym, że inflacja nie ma negatywnego wpływu na zasobność portfeli Polaków nie do końca korespondują z analizą części ekonomistów. – Prognozy NBP sprzed 3 lat przewidujące, że dziś w Polsce nie będzie tak wysokiej inflacji nie sprawdziły się. Dlaczego więc obecnie mamy wierzyć NBP, że za jakiś czas nie czekają nas kolejne podwyżki? Przy dzisiejszej dynamice wzrostu cen oraz zapowiedziach NBP dotyczących braku umacniania waluty trudno wyobrazić sobie wysokość towarów i usług za kilkanaście miesięcy – tłumaczy Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. Adama Smitha.
kl


