Koszykarski ping-pong

Fot. Bogdan Myśliwiec
Fot. Bogdan Myśliwiec

TBL. W Tarnobrzegu jak w NBA… ale tylko pod względem liczby zdobytych punktów.

– To nie była koszykówka, a bardziej taki ping-pong. Taka gra tam i powrotem bez obrony. Tak nie da się wygrywać. Musimy pracować nad defensywą, bo inaczej to nic z tego nie będzie – mówił po przegranym pojedynku z beniaminkiem z Dąbrowy Górniczej Kevin Wysocki.

„Jeziorowcy” fundują swoim kibicom, których garstka przychodzi na mecze, widowiska niczym z NBA, w których regularnie zespoły zdobywają łącznie ponad 200 pkt. Szkoda tylko, że tarnobrzeżanie nie zaznali jeszcze smaku zwycięstwa. – To był mecz, który zdecydowanie powinniśmy wygrać – mówi najskuteczniejszy zawodnik Jeziora, Dominique Johnson. – W końcówce wyszliśmy na prowadzenie i należało je za wszelką cenę dowieźć do końca. Niestety, kilka straconych piłek, nieprzygotowanych rzutów sprawiły, że zrobiła się nerwowa końcówka, którą boleśnie przegraliśmy – mówi Johnson, który ani na moment nie zszedł z boiska. W ciągu 40 minut miał 90 procentową skuteczność w rzutach z gry (12 trafień na 13 rzutów), a pomylił się tylko raz w samej końcówce.

Gospodarze rozpoczęli mecz od mocnego uderzenia. Po trafieniu Craiga Williamsa Jezioro wygrywało 11:2, a później jeszcze 22:13. Rywale jednak za sprawą Jakuba Koelnera systematycznie odrabiali straty i jeszcze przed przerwą wyszli na 4 pkt. przewagę. Prowadzenie ekipy z Dąbrowej Górniczej utrzymywało się niemal do samego końca, a w pewnym momencie wynosiło ono nawet 10 „oczek”. Nie podłamało to jednak gospodarzy, którzy sukcesywnie odrabiali straty. Na niespełna 4 min. przed końcem „Jeziorowcy” wygrywali 101: 97 i… do końca już nie zdobyli choćby punktu, tracąc aż 12 „oczek”.

– Spodziewaliśmy się trudnego meczu, ale nie aż takiego. Mieliśmy duże kłopoty z Johnsonem, szczególnie w II połowie. W końcówce byliśmy bardziej skuteczni w rzutach wolnych – mówi Wojciech Wieczorek, szkoleniowiec ekipy z Dąbrowy Górniczej, w szeregach której bardzo dobrze spisywał się Jakub Koelner. – Wreszcie zagraliśmy zespołowo, momentami bardzo skutecznie. Każdy, kto był na boisku, dołożył cegiełkę do tego naszego historycznego zwycięstwa. W decydującym momencie doświadczeni zawodnicy wzięli na siebie ciężar gry i wyjeżdżamy z Tarnobrzega w dobrych humorach – mówi Koelner.

Dla „Jeziorowców” była to już czwarta porażka i wciąż pozostają bez zwycięstwa. – Szkoda tego meczu, ale słabo broniliśmy – mówi Zbigniew Pyszniak, trener ekipy z Tarnobrzega. – Mobilizuje zawodników, oni mówią, że wiedzą o defensywie, kiwają głowami, ale jak wychodzą na boisko, to rzeczywistość jest inna. Jak dobrze zagramy w defensywie, to źle jest w ataku tak jak przed tygodniem w Lublinie, a jak dobrze w ofensywie, to znów kuleje obrona. Zdajemy sobie sprawę, że przydałyby się wzmocnienia, ale nie mamy za bardzo na to funduszy. Skleiliśmy taki zespół na jaki nas stać, może uda się jeszcze jakiegoś Polaka zatrudnić. Nasz zespół stać na zwycięstwa i to nawet z lepszymi drużynami, ale zawodnicy muszą do tego dorosnąć i zacząć bronić, a nie udawać, że to robią – kończy trener Pyszniak.

Jezioro Tarnobrzeg – MKS Dąbrowa Górnicza 101:109 (31:27, 17:25, 28:27, 25:30)
JEZIORO: Johnson 31 (3×3), Młynarski 28 (4×3), Wysocki 11 (1×3), Miller 10 (1×3), Williams 7 (1×3) oraz Kozłow 10 (2×3), Patoka 4, Pandura 0.
MKS: McKay 21 (3×3), Pepper 19 (3×3), Weaver 8, Zmarlak 6, Piechowicz 5 (1×3) oraz Koelner 19 (3×3), Szymański 14, Dziemba 8 (1×3), Metelski 7, Małecki 2.
Sędziowali: M. Kowalski, R. Zieliński i A. Szczotka. Widzów 500.

rm

Leave a Reply

Your email address will not be published.