Kotek nie dogonił myszki

Stal z Azotami nie zagrała źle, ale punktów znów nie zdobyła. Czy mielczanom uda utrzymać się pozycję i awansować do play-off? Fot. Stal Mielec
Stal z Azotami nie zagrała źle, ale punktów znów nie zdobyła. Czy mielczanom uda utrzymać się pozycję i awansować do play-off? Fot. Stal Mielec

PGNiG SUPERLIGA. Piąta z rzędu porażka „Czeczeńców”.

Małe derby dla Azotów. Zespół z Lubelszczyzny w piątek szarpał się bardziej sam z sobą, niż ze Stalą, ale wyrwać punktów sobie nie dał. Mielec ma tymczasem nad czym myśleć.

– Gratuluję Stali walki, to zespół z charakterem – mniej więcej takimi słowami każdą z ostatnich konferencji prasowych rozpoczynają trenerzy czy zawodnicy grający przeciwko „Czeczeńcom”. I owszem, ambicji mielczanom nigdy odmówić nie można było, podobnie zresztą jak w piątkowy wieczór przeciwko Azotom. Sęk w tym, że zapał to jedno, ale nawet najmilsze słowa i pochwały nie dodadzą Stali punktów w tabeli. A te, myśląc poważnie o play-off, są bardziej niż potrzebne, bo porażka z Puławami była już piątą z rzędu.

– Oni uciekali, my ich goniliśmy, taka zabawa w kotka i myszkę. Najważniejsze, że w końcu z letargu przebudził się Sergei Dementev. Był nie do zatrzymania dla obrony gości. To świetna informacja przed wyjazdem do Gdańska – Tomasz Sondej, II trener Stali, starał się szukać pozytywów po przegranej z trzecią siłą polskiej piłki ręcznej. Rosyjski rozgrywający w końcu przypomniał chyba sobie, jak niemal rok temu spektakularnie przywitał się z polskimi boiskami. Mierzący 196 cm Dementev na samym początku rzucał jak na zawołanie, ale znienacka się… zaciął. Wobec licznych kontuzji zwyżka jego formy jest czymś, czego Stal potrzebuje jak powietrza.

– Jesteśmy na tyle doświadczonym zespołem, że nie powinniśmy sobie pozwolić na takie przestoje. Na szczęście w decydujących momentach potrafiliśmy się sprężyć – to już słowa reprezentanta Polski Przemysława Krajewskiego, który Stali rzucił 8 bramek, będąc – co nie jest żadnym zaskoczeniem – siłą napędową zespołu Marcina Kurowskiego. Do ogólnej postawy swoich kolegów miał jednak prawo mieć pretensje, bo Azoty zagrały „w kratkę” i można zaryzykować stwierdzenie, że tylko krótkiej kołdrze Stali zawdzięczają brak niespodzianki.

STAL Mielec 29
AZOTY Puławy 33
(12-15)
STAL:
Lipka, Wiśniewski – Wilk 3, Krępa 5, Janyst 3, Miedziński, Kłoda, D. Kubisztal, Kirilenko 4, Dementev 9, Krygowski, Krupa 5.
AZOTY: Bogdanow, Koszowy – Petrovsky 5, Kuchczyński 1, Orzechowski, Łyżwa 1, M. Kubisztal 1, Skrabania 1, Przybylski 4, Grzelak, Masłowski 1, Kowalczyk 3, Krajewski 8, Sobol 7, Prce 1.
Sędziowali: Igor Dębski oraz Artur Rodacki (obaj Kielce). Kary: 4 oraz 4 min. Widzów: 290. MVP: Przemysław Krajewski (Azoty).

Tomasz Czarnota

Leave a Reply

Your email address will not be published.