
„Pasiaki” odpadły z pucharu przez koszmarne błędy w obronie.
O mały włos, a Wiesław Kozubek zostałby bohaterem pucharowego meczu z Okocimskim Brzesko. To był pierwszy poważny sprawdzian bocznego obrońcy, który nie cieszył się zaufaniem poprzedniego trenera Resovii.
To po podaniach Kozubka „pasiaki” strzeliły w środę dwa gole i były o krok od wyrzucenia za burtę beniaminka I ligi. Niestety, w ostatniej akcji spotkania bramkarz Marcin Pietryka i obrońcy zaspali, rywal wyrównał na 2-2, a na początku dogrywki zdobył trzecią bramkę. – Dwie asysty cieszą, smucą błędy, jakie popełniliśmy. Na usprawiedliwienie powiem tylko, że od ponad roku nie zagraliśmy w obronie w takim zestawieniu – opowiadał po meczu Wiesław Kozubek.
Trener rzeszowian Tomasz Tułacz żałował straconej szansy. – Przegraliśmy wygrany mecz. Drugoligowym piłkarzom nie przystoją takie pomyłki. Należę do ludzi, którzy zwracają uwagę na grę w defensywie, dlatego tak tego nie zostawię – grzmiał.
Mylili się obrońcy oraz bramkarz Marcin Pietryka. – Pierwszy raz widziałem takie „numery” w jego wykonaniu. Cóż, zdarza się. Ale o niego jestem akurat spokojny, jeszcze nieraz nam pomoże – podkreślał szkoleniowiec „pasiaków”.
Przejęcie sterów przez Tułacza dla Kozubka oznaczało jedno: powrót do składu. – Ucieszyłem się ze zmiany trenera. Marcinowi Jałosze nie pasowałem do koncepcji i nie było mi z tym lekko. Przecież wcześniej byłem podstawowym zawodnikiem. Zostałem przesunięty do drużyny rezerw, ale to zaledwie czwarta liga. Miałem okresy załamania, bardzo poważnie zastanawiałem się nad opuszczeniem Resovii – zdradza Kozubek, który trzy lata temu u trenera Tułacza strzelał głową mnóstwo goli.
– Wkrótce nastąpi powrót „złotej dyni” – uśmiecha się piłkarz. – Do stałych fragmentów przywiązujemy wielką wagę.
tsz



4 Responses to "Kozubek: – Cieszę się, że Resovia ma nowego trenera"