
z niedowierzaniem słuchali wniosku formalnego
jednej z komisji. Fot. YouTube/ UM w Dębicy
Dziki coraz śmielej zaglądają do mieszkańców południowej części Dębicy, co nieszczególnie mieszkańcom się podoba. Gdy nie pomogło odstraszanie, a działania odpowiednich instytucji nie przyniosły oczekiwanych efektów, radni postanowili zwrócić się po pomoc do samej natury. Zaproponowali, by wilk, niedźwiedź i krokodyl ostatecznie rozprawiły się z nieproszonymi gośćmi. – Tym absurdalnym wnioskiem chcieliśmy zwrócić uwagę władz oraz sprowokować do działania – tłumaczy Szczepan Mroczek, wiceprzewodniczący RM.
„W związku z pismem mieszkańców południowej części miasta w sprawie podjęcia skutecznych działań i ostateczne rozwiązanie problemu stad dzików Komisja Infrastruktury i Gospodarki Przestrzennej wnioskuje do burmistrza miasta o zasiedlenie lasów południowej części miasta wilkiem, niedźwiedziem i krokodylami – będącymi naturalnym wrogiem dzików” – usłyszeli podczas ostatniej sesji radni miejscy Dębicy.
Jedni uznali, że to żart, inni nie kryli oburzenia. – Największym szokiem jest to, że mamy problemy z dzikami, to jeszcze chcą nam dołożyć problemy z niedźwiedziami i jakimiś krokodylami! Przecież to jest niepoważny wniosek – ocenił Stanisław Oleksy, przewodniczący rady osiedla się. – Na miłość boską, jeżeli my mamy problemy z dzikami, a przyjdą wilki, niedźwiedzie i jeszcze krokodyle, to my już nie wyjdziemy z domów! – podkreślał. Przewodniczący rady osiedla stwierdził, że to przesada i należało wcześniej rozmawiać z burmistrzem oraz kołem łowieckim o odłowieniu lub odstrzale zwierząt. – Jak można takie bzdury wymyślać? – pytał zdenerwowany Stanisław Oleksy.
Burmistrz miasta przyznaje, że problem z „nieproszonymi gośćmi” jest bardzo duży.
– Mieszkańcy piszą do mnie w tej sprawie. Dziki pojawiają się na osiedlach i są niebezpieczne, zwłaszcza kiedy jest ciemno. Monituję to do koła łowieckiego, ale ono niewiele może zrobić, bo na terenie miasta nie można przeprowadzać odstrzału dzików – mówi w rozmowie z nami Mariusz Szewczyk. Dlatego próbują je wypłoszyć. Tylko w tym miesiącu były trzy takie akcje. A co włodarz myśli o wniosku, by do miasta sprowadzić „naturalnych wrogów dzika”? – Ne wiem, co komisja miała na myśli. Nie chcę tego komentować, bo to radni miasta Dębicy – ucina.
Cel osiągnięty
Zwracamy się więc do samych wnioskujących. Skąd tak niecodzienny pomysł? – Stąd, że niestety w naszym kraju absurd ma większe przebicie niż rzeczowe działanie – stwierdza Szczepan Mroczek, przewodniczący Komisji Infrastruktury i Gospodarki Przestrzennej.
– Mieszkańcy południowej części miasta już od 8 lat starają się, by podjęto działania i na razie są one mizerne. Jako komisja dostaliśmy pismo podpisane przez około 140 osób proszących, żeby coś z tym zrobić. Skoro nie pomagają prośby czy działania burmistrza, postanowiliśmy złożyć wniosek trochę niedorzeczny, ale i taki, który zwróci uwagę władz wojewódzkich, kół łowieckich, a może i parlamentarzystów. W końcu to oni ustanowili prawo dopuszczające do nadmiernego rozrostu zwierzyny, a ta powoduje szkody – wyjaśnia.
Szczepan Mroczek podkreśla, że miasto ma ograniczone możliwości. – Co burmistrz ma zrobić? Wysłać Straż Miejską z notesem i długopisem, żeby tym dzikom dała mandat? – pyta.
– Mieszkańcy oczekują od nas stanowczych działań, dlatego zdecydowaliśmy się na taki być może niezbyt poważny, ale bardzo mocny krok – argumentuje.
Komisja przyjęła propozycję, miał więc obowiązek zaprezentować ją na sesji. Ponieważ to wniosek formalny, burmistrz musi odpowiedzieć. Ma na to 14 dni.
– Skoro władze przez tyle lat nie potrafiły skutecznie poradzić sobie z dzikami, to może sięgną po pomoc do natury i ona sama „ten problem rozwiąże” – śmieje się wiceprzewodniczący RM i dodaje: – Wilki w okolicy już są, niedźwiedzi nikt nie chce sprowadzać, a krokodyle i tak by nie przetrwały w naszym klimacie. Tym absurdalnym wnioskiem chcieliśmy zwrócić uwagę władz oraz sprowokować do działania. Myślę, że cel został osiągnięty.
Podobno burmistrz miał już wykonać telefon do urzędu marszałkowskiego. – Jest umówiony w tej sprawie na spotkanie
– słyszymy od Szczepana Mroczka. – Co będzie dalej, zobaczymy.
Do sprawy wrócimy.
Wioletta Kruk



2 Responses to "Krokodyle i niedźwiedzie rozprawią się z dzikami"