
REPREZENTACJA. W poniedziałek w Gdańsku gramy z Meksykiem. Zabraknie największych gwiazd: Lewandowskiego, Glika i Jamesa Rodrigueza.
Biało-czerwoni nie dali sobie wbić gola, kontynuując imponującą serię w stolicy – to był 12. kolejny mecz bez porażki na Stadionie Narodowym. Wydarzeniem wieczoru było pożegnanie Artura Boruca.
„Król Artur” wystąpił w 65 meczach reprezentacji, to najlepszy wynik wśród bramkarzy. Jerzy Dudek bluzę z orłem ubierał 60 razy, a Józef Młynarczyk – 42. Nie tylko kibice Legii uważają, że Boruc należy do wybitnych postaci polskiego futbolu. Ratował nam skórę na mundialu w Niemczech w 2006 r. i 2 lata później podczas Euro w Austrii i Szwajcarii.
Pogawędka z Kaczyńskim
Kochali go przy Łazienkowskiej i na Celtic Park w Glasgow. PZPN urządził mu kapitalne pożegnanie: w 44 min sędzia przerwał mecz, polscy piłkarze ustawili szpaler. Boruc schodził do szatni, przybijając „piątki”, a 56 tys. ludzi uniosło w górę przygotowane wcześniej plakaty z cyfrą 65 i skandowało imię bramkarza. Bohater trzymał się dzielnie, choć w oczach pojawiły się łzy wzruszenia. – Jest mi smutno. Wiem, że coś się zaczyna i coś się kiedyś kończy. Każdy z nas musi to przeżyć. Dziękuję wszystkim, również tym, którzy mnie nie lubili, bo to tylko bardziej mnie motywowało – skomentował w swoim stylu. – Artur był jednym z najsolidniejszych zawodników reprezentacji w ostatnich latach. Chyba żaden polski piłkarz w historii, włączając tych najlepszych, nie miał takiego pożegnania, jakie mu przygotowaliśmy – dodał z dumą Zbigniew Boniek, szef PZPN. Boruc nie otrzymałby nagrody „Mistrz mowy polskiej”, co nie znaczy, że był nudziarzem. Z jego obecnością w kadrze wiąże się mnóstwo anegdot, jedną z nich przypomniał Paweł Wilkowicz ze sport.pl.:
Helsinki 2007, Finlandia – Polska. Boruc broni świetnie, po meczu z drużyną spotyka się Lech Kaczyński. – Ja też byłem kiedyś bramkarzem, w piłce ręcznej – mówi prezydent do Boruca. – To chyba w tę rękę to pod poprzeczkę panu rzucali, co? Wszystkich wokół lekko ścisnęło, a Lech Kaczyński spokojnie: – Ale dołem wszystko broniłem.
W te buty nie da się wejść
Wciśnięty między Argentynę i Brazylię 3-milionowy Urugwaj od lat produkuje piłkarzy największego formatu. „Charruas” dwukrotnie wygrywali mistrzostwo świata, 15 razy triumfowali na kontynencie amerykańskim i posiadali zawodników, którzy rozpalali wyobraźnię: Enzo Francescolego, Diego Forlana, a dziś Luisa Suareza i Edinsona Cavaniego. Gwiazdor Barcelony otrzymał od selekcjonera wolne, ale snajpera Paris SG mogliśmy w piątek oglądać. Nie zachwycił, podobnie jak cała drużyna, natomiast po meczu wychwalał Grzegorza Krychowiaka. – Mam nadzieję, że w przyszłym sezonie wróci do PSG. On posiada umiejętności, by grać w dowolnym klubie. To wojownik.

Krychowiak oczywiście się starał, lecz postawmy sprawę jasno: to nie był mecz, który zostanie zapamiętany. Gdyby nie robinsonada Boruca i bliski samobój Urugwajczyków, umarlibyśmy z nudów. W poniedziałek w Gdańsku może być… jeszcze gorzej, bo do listy nieobecnych zostali dopisani Krychowiak, Kamil Glik i Kamil Grosicki. Adam Nawałka eksperymentuje i nikt nie ma do niego pretensji. Właśnie teraz jest bowiem czas na zmianę ustawienia i przyjrzenie się nowym twarzom. Pierwsze wnioski nie są jednak optymistyczne. Owszem, biało-czerwoni grając trójką w defensywie nie stracili bramki, lecz głównie dlatego, że Urugwajczycy nie podkręcali tempa. Trudno się spodziewać, by na mundialu Polska stosowała schemat 3-5-2, mimo że selekcjoner uznał próbę za obiecującą. Poza tym potwierdziło się, że nie istnieje życie bez Roberta Lewandowskiego. Jakub Świerczok i Kamil Wilczek goli nam nie zapewnią. – Roberta nie da się zastąpić. Można się tylko starać, żeby zespół jak najmniej odczuł jego nieobecność. Nie da się wejść w buty jednego z najlepszych napastników świata – przyznał Wilczek.
POLSKA 0
URUGWAJ 0
POLSKA: Boruc (45. Fabiański) – Cionek (46. Jędrzejczyk), Glik, Jach – Rybus, Krychowiak, Góralski (70. Zieliński), Bereszyński – Grosicki (90. Makuszewski), Wilczek (67. Świerczok), Błaszczykowski (75. Mączyński)
URUGWAJ: M. Silva – G. Silva, Lemos, Gimenez, Valera – Nandez (67. Sanchez), Bentancur, Vecino, De Arrascaeta (74. Gomez) – Pereiro (60. Rodriguez), Cavani.
Sędziował: Istvan Vad (Węgry). Widzów: 56 147.
Tomasz Czarnota, Tomasz Szeliga
Warszawa
[print_gllr id=222976]



One Response to "Królewskie pożegnanie Boruca. A na boisku nudy (ZDJĘCIA)"