Krystian nieraz wkurzał się na siostrę

Jacek Rempała na Stadionie Miejskim w Rzeszowie. To właśnie na tym obiekcie w 2013 roku licencję żużlową zdawał jego syn, Krystian, który zmarł 28 maja br. w Jastrzębiu-Zdroju, w wyniku upadku, do jakiego doszło tydzień wcześniej w Rybniku. Fot. Marcin Jeżowski
Jacek Rempała na Stadionie Miejskim w Rzeszowie. To właśnie na tym obiekcie w 2013 roku licencję żużlową zdawał jego syn, Krystian, który zmarł 28 maja br. w Jastrzębiu-Zdroju, w wyniku upadku, do jakiego doszło tydzień wcześniej w Rybniku. Fot. Marcin Jeżowski

ŻUŻEL. Rozmowa z JACKIEM REMPAŁĄ, ojcem tragicznie zmarłego w maju br. 18-letniego Krystiana, wychowanka i zawodnika Stali Rzeszów, a następnie żużlowca Unii Tarnów.

Gościem specjalnym niedzielnego IV Turnieju o Puchar Prezydenta Miasta Rzeszów był Jacek Rempała, ojciec tragicznie zmarłego Krystiana Rempały, który triumfował w tych zawodach przed rokiem. – Dlatego m.in. bardzo chciałem i tym razem być razem z tymi młodymi chłopaki na zawodach w Rzeszowie – przekonuje JACEK REMPAŁA.

– Podczas niedzielnego turnieju, rzeszowska publiczność jako pierwsza w Polsce miała okazję wysłuchać ballady „Nie Tak Miało Być”, wykonywanej przez Martynę Rempałę, która zadedykowała ją swojemu bratu. Skąd pomysł na ten utwór?

– Byłem w tych ciężkich chwilach, w tym ostatnim tygodniu przy Krystianie. Podobnie zresztą jak i Martyna. Zaraz po tym wszystkim powiedziała, że nie da zapomnieć o Krystianie i zaśpiewa dla niego balladę. Córka od 6. roku życia wykazywała zdolności wokalne i cały czas pod tym kątem pracowała. Nieraz Krystian wkurzał się na siostrę, że za ścianą, w pokoju obok, nie ma spokoju. Krystian chciał mieć chwilę ciszy, a siostra nie pozwalała o sobie zapomnieć. Fakt jest taki, że podobnie jak i Krystian, także i Martyna ciężko pracowała.

– Może Pan powiedzieć coś więcej o tym klipie, który nagrywany był na stadionie w Toruniu?

– Martyna dążyła do tego, żeby ten utwór powstał. Znaleźli się ludzie, którzy jej pomogli. Autorką tekstu jest Pati Sokół, która na co dzień tworzy za oceanem, muzykę skomponował z kolei Marcin Bracichowicz, były gitarzysta zespołu IRA. To właśnie kibice w Rzeszowie podczas niedzielnego turnieju jako pierwsi mogli wysłuchać tego utworu. W ten sam dzień wieczorem w Gorzowie odbyła się z kolei premiera teledysku. Są w nim migawki z występów Krystiana, zarówno w drużynie z Rzeszowa, jak i Tarnowa, gdy wygrywa biegi. Są też ujęcia ze stadionów, żużlowcy, w tym m.in. Dawid Lampart. Ja się tylko mogę cieszyć z tego powodu, że kibice i koledzy z toru zapamiętali Krystiana i żeby nie było tak, że mija rok i wszyscy o nim zapomną.

– Podobno po pierwszych próbach, trudno było wyprosić Pana z pokoju

– Wiadomo, jaka to jest ballada i w jakim celu powstawała. Większość słów pochodzi o Martyny, bowiem ona miała Krystiana za ścianą. Gdy przyjeżdżał z zawodów do domu, przychodził do pokoju i często opowiadał o gwiazdach. Mieliśmy nawet robić okno w dachu, by gdy zasypia, miał widok na gwiazdy, a gdy się budzi, to na błękitne niebo. Niestety nie zdążyliśmy… Martynka tak ułożyła te słowa, to jego życie i właśnie w ten sposób powstała ta ballada.

– Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że motocykle i żużel były całym życiem Krystiania…

– Krystian już od trzeciego roku życia cały czas był związany z motorami. To było jego życie, on to po prostu kochał. Cały czas dążył do tego, żeby być najlepszym na świecie. Wszystko ku temu się robiło. On w to mocno wierzył. Tak samo zresztą jak i ja. Moje doświadczenie i wszystko było podporządkowane jego rozwojowi. Cóż można powiedzieć. Najwyraźniej właśnie nie tak miało być i ktoś wszystko pomylił…

– Jakie wrażenia z niedzielnego turnieju w Rzeszowie?

– Bardzo kibicuję młodemu Lampartowi. Razem z Krystianem bardzo się lubili, trenowali razem, jeździli na crossie. Tak samo tez duży szacunek dla Smektały i Kubery, bo nie odmówili przyjazdu do Torunia, gdzie był tworzony klip dla Krystiana. Myślę, że do końca życia będą mile wspominać Krystiana i chciałbym, aby podobnie było w Rzeszowie. Tym bardziej, ze Krystian przez trzy lata tutaj jeździł i były momenty, gdzie kibice bili mu brawo. Cóż, stało się, jak się stało i trzeba żyć dalej…

– Będzie Memoriał im. Krystiana Rempały?

– Będę robił wszystko, by tak się stało i memoriał odbywał się co roku. Wiadomo, że to wszystko będzie zależeć od organizacji, ale myślę że szczególnie młodzi zawodnicy nie odmówią udziału w takich zawodach.

– Taki turniej miałby się odbywać w Tarnowie czy Rzeszowie?

– Trudno powiedzieć na tę chwilę. Wiadomo, że Krystian ostatnio jeździł w Tarnowie i być może ten memoriał będzie właśnie tam. Zobaczymy, jak to wszystko się ułoży.

– W tym roku odnawiał Pan licencję żużlową. Nadal ciągnie Pana na tor?

– Można powiedzieć, że ja cały czas trenowałem i nadal trenuję i nawet jestem w niezłej formie. W tym roku jednak nie udało mi się wystartować w oficjalnych zawodach, ale tak jak powiedziałem, w przyszłym roku na pewno wystartuję.

– Ostatnio obrał Pan jedna kierunek częstochowski i współpracował z zawodnikiem tamtejszego Włókniarza, Arturem Czają…

– Byłem kilka razy u Artura na meczu. Poprosił mnie o pomoc ale to była tylko współpraca na ten rok. Zobaczymy, co będzie dalej. Nadal chcę pomagać młodym chłopakom, tuningować silniki. Myślę, że w Tarnowie też jest co robić. Na pewno chciałbym swoje doświadczenie, a było to bodajże 28 lat jazdy na żużlu, przekazać właśnie młodym żużlowcom.

Rozmawiał Marcin Jeżowski

 

Leave a Reply

Your email address will not be published.