
PIŁKA NOŻNA. III LIGA. W weekend oczy kibiców zwrócą się w stronę wioski położonej niedaleko Jarosławia.
W wyścigu o II ligę swoje trzy grosze dołożyć może Wólczanka Wólka Pełkińska. Zespół mający w składzie lidera klasyfikacji strzelców podejmie w niedzielę Karpaty Krosno. – Choć grają tam moi koledzy Darek Kantor i Kamil Walaszczyk, sentymentów nie będzie – zapowiada Krzysztof Pietluch.
Napastnik Wólczanki uzbierał już 25 goli i o sześć bramek wyprzedza drugiego na liście najlepszych snajperów Bartłomieja Buczka z Karpat. Krzysztof Pietluch nie wypowiada urzędowej formułki o tym, że zdobycie korony króla strzelców nie jest ważne, bo liczy się tylko dobro drużyny. Pakowanie piłki do siatki to dla 25-latka czysta przyjemność. Trzeba też pamiętać, że rodzi się szansa na zawieszenie poprzeczki na niebotycznie wysokim pułapie. Najlepsi egzekutorzy z poprzednich lat ledwie przekroczyli liczbę 20 goli. Tyle razy do siatki rywali trafił Tomasz Płonka w sezonie 2012/2013. Ubiegłoroczne rozgrywki należały z kolei do Pawła Adamczyka z Sokoła Sieniawa, zdobywcy 21 goli.
Obrona dziurawa jak sito
Wólczanka zajmuje bezpieczne miejsce w środku tabeli, ale to właśnie na ten zespół zostaną zwrócone oczy kibiców podczas najbliższej, 30. kolejki. Stal Rzeszów i Resovia mierzą się ze słabeuszami i mają obowiązek zgarnąć kolejne 3 punkty. Liczą natomiast na pomoc drużyny spod jarosławskiej wsi. – Dla nas i naszych kibiców mecze takie jak z Karpatami, to świetna sprawa. Postaramy się, by o Wólczance zrobiło się głośno – obiecuje Pietluch, który od dwóch spotkań nie trafił do siatki. – Złapaliśmy zadyszkę, przegraliśmy do zera z Sokołem Sieniawa i Lublinianką. W obronie nie gramy rewelacji, przeciwko liderowi nie wystawimy najmocniejszego składu, ale i tak wierzę, że się odblokujemy. Miło będzie „ustrzelić” kolegów z Karpat – uśmiecha się.
Wólczanka to przedziwny zespół. Więcej bramek strzelają tylko Stal Rzeszów i Motor, ale jeśli chodzi o straty, to gorsi są jedynie piłkarze Hetmana Żółkiewka. Lider zapewne zechce wykorzystać dziurawą jak sito obronę beniaminka.
Karpaty nie zlekceważą
– Czeka nas ciężkie zadanie. Ale to Karpaty mają nóż na gardle – podkreśla najlepszy strzelec III ligi. – Krośnianom idzie wiosną jak po grudzie. Nie wiem dlaczego, może za szybko uwierzyli, że zdobędą mistrza? My z kolei potrafimy grać u siebie – przekonuje Pietluch. Wólczanka w 2015 roku pokonała na własnym terenie m.in. Motor i Orlęta Radzyń Podlaski. – Boisko u nas jest specyficzne, zrobione na łące. Rywale myślą, że na wiosce wygrają z palcem w nosie, a potem przeżywają rozczarowanie. Nie wydaje mi się jednak, żeby Karpaty nas zlekceważyły – mówi napastnik Wólczanki, który 30 maja zamelduje się na stadionie Resovii. – „Pasiaki” grają najlepszą piłkę i nie mówię tak dlatego, że kiedyś tam występowałem. Nie wiem, czy znajdziemy sposób na Karpaty. Jednak bez względu na to, czy pomożemy rzeszowskim drużynom, czy nie, uważam, że stolica Podkarpacia powinna mieć klub w pierwszej lidze. Druga to absolutne minimum dla takiego miasta jak Rzeszów.
Tomasz Szeliga


