
„Marian prawie zawsze brał dobrotliwie którąś z dziewczynek na kolanka i za zasłoną biurka dziewczynki dotykał, głaskał i smyrał. „Afera” wybuchła gdy jedna z mam którejś z dziewczynek – zauważyła podczas prania krwawe plamy na bieliźnie swojej córeczki – było to tuż przed komunią”. Wstrząsająca relacja tarnobrzeżanina, który postanowił ujawnić co działo się na jego lekcjach religii trzy dekady temu.
13 listopada br. na profilu Facebookowym jednego z tarnobrzeżan znalazła się relacja dotycząca tego, co miało się dziać podczas lekcji religii. Impulsem do ujawnienia wydarzeń sprzed 30 lat, był film o kardynale Dziwiszu. Dokument wstrząsnął mieszkańcem Tarnobrzega i skłonił do wytoczenia publicznych oskarżeń w stosunku do ks. Mariana.
– Wczoraj wieczorem wreszcie obejrzałem „Don Stanislao”. Dokument wstrząsający. Jeśli kościół dalej będzie krył, ukrywał i tuszował pedofilię w swoich szeregach – będzie blisko upadku… o ile już nie jest … i sam jest sobie winien… – zaczynał się wpis opublikowany o 6:27. – W naszym Tarnobrzegu i to całkiem niedawno głośno było o proboszczu parafii dzikowskiej ks. Józefie. Huczało w lokalnej prasie więc dalej nie podejmuję wątku, gdyż temat jest świeży i powszechnie znany. Chcę się troszkę cofnąć w czasie. Mój rocznik 1978 komunię świętą przyjmował w Parafii na Serbinowie – gdzie wieloletnim proboszczem był śp. Michał Józefczyk. Był rok 1986 – do komunii przystępowało się w drugiej klasie szkoły podstawowej. W tych zamierzchłych czasach na religię – chodziło sie do sal katechetycznych przy kościele. Moją klasę (i chyba cały rocznik) do komunii przygotowywał ksiądz Marian – pisze tarnobrzeżanin używając pełnego nazwiska kapłana.
– Ksiądz Marian siedział za wysokim i zabudowanym katedralnym biurkiem – i jego ulubionym zajęciem na lekcjach religii było branie dziewczynek „na kolanka”. Wysokie biurko (być może specjalnie) – było tak skonstruowane, że podczas katechez widzieliśmy tylko jego głowę i ręce. Zwykle rąk nie – bo ks. Marian prawie zawsze – brał dobrotliwie którąś z dziewczynek na kolanka i za zasłoną tego biurka dziewczynki dotykał, głaskał i smyrał. „Afera” wybuchła gdy jedna z mam którejś z dziewczynek – zauważyła podczas prania krwawe plamy na bieliźnie swojej córeczki – było to tuż przed komunią. Ksiądz Marian poprowadził nas do tego sakramentu – po czym cichcem go usunięto, a właściwie przeniesiono z naszej parafii do innej. Klasycznie „zamieciono sprawę pod dywan”. Nie mam żadnych dowodów na poważniejszą pedofilię ks. Mariana – ale to wszystko widziałem na własne oczy. Mogę się tylko domyślać – że na „smyranku pod biureczkiem” w obecności całej klasy nie poprzestał. I wydaje mi się , że po świecie chodzi mnóstwo małoletnich ofiar i większych bezeceństw księdza Mariana. Gdyby tylko chciały… lub odważyły się mówić…
Sprawa została już zgłoszona do delegata Biskupa Sandomierskiego ds. ochrony dzieci i młodzieży. Wydarzenia, które opisał tarnobrzeżanin miały miejsce w roku 1986 r., a wówczas tarnobrzeskie parafie wchodziły w skład diecezji przemyskiej. Reorganizacja struktur diecezji miała miejsce w 1992 r. Opisany przez tarnobrzeżanina ksiądz pełni obecnie posługę w jednej z parafii w Jaśle, która podlega obecnie pod diecezję rzeszowską.
Pod relacją mężczyzny pojawiły się kolejne wpisy tarnobrzeżan, którzy pamiętają dawne lekcje religii z ks. Marianem. Potwierdzają oni to, że ksiądz lubił sadzać na kolanach uczennice. To tylko jeden z wielu wpisów: „Był wtedy młodym księdzem. Pamiętam… Dokładnie jak piszesz, na każdej katechezie wybierał dziewczynki. I obmacywał je przy swoim biurku. Nie zdawaliśmy sobie wtedy sprawy kim jest, bo o pedofilii się w tamtych czasach głośno nie mówiło. W mojej klasie miał ulubioną uczennicę. Ona siedziała najczęściej na jego kolanach. A my jej zazdrościłyśmy…” – napisała inna tarnobrzeżanka.
mrok



11 Responses to "Ksiądz „głaskał i smyrał” dziewczynki"