
STALOWA WOLA. Księżna, która podczas wojny uratowała wielu ludzi, ma swoją ulicę obok rodowego zamku. Wkrótce inni Lubomirscy zostaną uhonorowani.
Anna Maria z Ałamów Zamoyskich księżna Lubomirska ma swoją ulicę w Stalowej Woli. To niewielki trakt, ale położony na terenie byłych dóbr Lubomirskich, rodu, któremu bardzo wiele zawdzięcza tak miasto, jak i duży region.
Głosowanie na ostatniej sesji Rady Miejskiej przeszłoby pewnie bez echa, ale kilkoro radnych po podniesieniu rąk wstało z miejsc i biło brawo. – Ta uchwała jest uhonorowaniem rodu, który uczynił bardzo wiele dobrego dla tej ziemi – podsumował głosowanie radny Jan Sibiga.
Ludzie mówili na nią Hanka…
Lubomirscy, choć znacząco przyczynili się do rozwoju Charzewic i Rozwadowa, które potem wchłonęła Stalowa Wola, nie mają w rodzinnych miejscowościach nawet kamiennego epitafium, nie licząc grobów i płyt w klasztorze. Miasto odzyskało ich zamek, w którym teraz jest Muzeum Regionalne. Magistrat skupuje pozostałe po książęcym rodzie zabytki z planami przywrócenia ich świetności. Nie wiadomo czy radni znajdą wystarczającą ilość pieniędzy na restaurację zabytków, ale to nie przeszkadza honorować Lubomirskich w inny sposób. Wkrótce inna z ulic w Charzewicach, niedaleko parku, zostanie nazwana „Rodu Lubomirskich”. W planach jest także odrębna stacja kolejowa z nazwiskiem Lubomirskich w nazwie.
Księżna Anna została wybrana na patronkę ulicy, bo starsi mieszkańcy Charzewic i Rozwadowa jeszcze ją pamiętają. Głównie jej dobroć i odwagę z czasów ostatniej wojny. Zaraz po wybuchu apokalipsy księżna Anna powołała organizację pomocową, którą kierowała aż do śmierci. Była żołnierzem podziemia o ps. Sowa. Z początkiem lata 1943 r., wioząc żywność dla partyzantów, zmokła podczas ulewy i wkrótce zmarła. Jej pogrzeb stał się nie lada manifestacją, a w kondukcie szli nawet AK-owcy. Została pochowana w klasztorze Kapucynów w Rozwadowie. Jej imię nadano ulicy w 70. rocznicę śmierci.
jam


