
MIELEC. Kogo uwiecznić na cokole pomnika na Górze Cyranowskiej?
Jak już pisaliśmy w Super Nowościach, w jednym z najbardziej reprezentatywnych miejsc miasta – Górze Cyranowskiej – stanie pomnik poświęcony mieleckim Żołnierzom Niezłomnym. Obecnie trwa kompletowanie komitetu honorowego na rzecz monumentu i sporządzanie projektu uchwały Rady Miejskiej w tej sprawie. Problemem okazują się jednak Niezłomni, których nazwiska mają być uwiecznione na cokole pomnika.
Romuald Rzeszutek ze stowarzyszenia „Prawda i Pamięć”, który jest pomysłodawcą pomnika, chciałby upamiętnić wszystkich tych mieszkańców powiatu, którzy walczyli z okupacją niemiecką i sowiecką. – Trochę zbił mnie znajomy ze IPN, który uświadomił mi, że wielu z tych ludzi wykazało się piękną kartą podczas okupacji niemieckiej, ale później różnymi sposobami, także szantażem, zostali zmuszeni do współpracy z komunistami.
Cichych bohaterów było wielu…
– Nie każdy miał żelazny charakter, nie każdy był Danutą Siedzikówną „Inką” czy rotmistrzem Witoldem Pileckim – podkreśla nasz rozmówca. – No, i co zrobić z tymi ludźmi? Z drugiej strony byli też tacy, którzy współpracowali z okupantem, ale za zgodą swych dowódców. Jak stwierdzić, kto kolaborował dla dobra sprawy, a kto się złamał? Może na naszym pomniku należy wymienić tylko niezłomnych z niezłomnych i dopisać „i inni”?
Ilu mieszkańców powiatu walczyło z okupantami? – Tysiące – odpowiada Rzeszutek. – To nie tylko ci, którzy byli w lesie, ale również inni. Przecież partyzanci musieli mieć swoje „oczy i uszy”. Przykładowo, na poczcie była świetnie zakonspirowana komórka Narodowych Sił Zbrojnych. Działał w niej m.in. zmarły niedawno Tadeusz Siemek, notabene ojciec mojej nauczycielki ze szkoły średniej. Był to człowiek, który wyłapywał donosy, ostrzegał ludzi przed różnymi zagrożeniami. Takich cichych bohaterów jak on było w tym regionie wielu.
Paweł Galek



One Response to "Kto był niezłomnym do końca, a kto się złamał?"