
PODKARPACIE. Spalarnia wstrzymała odbiór odpadów medycznych.
Na początku tygodnia podkarpackie szpitale zostały poinformowane, że firma Remondis Medison Sp. z o.o. w Rzeszowie, która do tej pory odbierała od nich odpady medyczne i je utylizowała, do końca miesiąca wstrzymuje ich odbiór. Niektóre placówki zwróciły się o pomoc do innego przedsiębiorstwa, inne są zmuszone przechować niebezpieczne odpady. A trzeba podkreślić, że ich ilość jest mierzona w tonach. Czy taka sytuacja może doprowadzić do zagrożenia epidemiologicznego?
– Nasz szpital produkuje miesięcznie ok. 6 ton odpadów medycznych. Wczoraj dostaliśmy informację, że firma ma problem z ich odbiorem. Na dziś mamy je gdzie przechować, bo posiadamy specjalne pomieszczenia. Poza tym otrzymaliśmy deklarację, że do poniedziałku, wtorku odpady zostaną zabrane i wywiezione do Opola. Być może z powodu kryzysowej sytuacji przedsiębiorstwo dostało na to zgodę – mówi Marek Wiater, z-ca dyrektora w KSW nr 1 w Rzeszowie. Według przepisów, nie można bowiem przewozić tego rodzaju odpadów na terytorium innego województwa, a na Podkarpaciu tylko dwie firmy się tym zajmują.
Spółka Remondis potwierdza problem. „Z przykrością informujemy, że ze względu na postój technologiczny wykorzystywanej przez nas instalacji jesteśmy zmuszeni do wstrzymania realizacji odbioru odpadów od wytwórców odpadów medycznych i weterynaryjnych. Wznowienie świadczenia usług powinno nastąpić do dnia 30.11.2019 r. Brak jest możliwości przekierowania odbieranych odpadów, ze względu na występujące braki wolnych mocy przerobowych oraz przestoje technologiczne innych instalacji do termicznego unieszkodliwiania odpadów – czytamy w oświadczeniu przesłanym przez Elżbietę Lasek z Remondis Medison Sp. z o.o.
Szpital Miejski w Rzeszowie błyskawicznie zareagował. – Zwróciliśmy się do innego kontrahenta i w ten sposób się ratujemy. Dostaliśmy o 8 rano informację i o 9 mieliśmy już potwierdzenie w innej firmie. Niestety u niego to kosztuje dużo drożej – mówi Grzegorz Materna, dyrektor placówki. Szpital Miejski produkuje miesięcznie 5-7 ton. – Problem jest, bo z tego co wiem, firma, w której będziemy utylizować nie miała więcej mocy przerobowych. Powiedzieli, że biorą nas i nikogo więcej. Nie wiem jak pozostałe szpitale sobie poradziły. Te odpady są odbierane 3 razy w tygodniu i nie mogą być składowane. Jeżeli ma się olbrzymie chłodnie, można je przechowywać, ale nie sądzę, żeby jakikolwiek szpital je posiadał – zaznacza Grzegorz Materna.
W Łańcucie na razie nie ma utrudnień. – Póki co, nadal odbierają nasze odpady. Najwięcej pochodzi z bloków operacyjnych, a my mniej operujemy, więc produkujemy je w mniejszej ilości. Może dlatego nie wstrzymano odbioru – tłumaczy Łukasz Wais, prezes Centrum Medycznego w Łańcucie.
Jak jest w placówkach wojewódzkich? – Cztery z pięciu szpitali (w Krośnie, Przemyślu, Tarnobrzegu i KSW 1 w Rzeszowie) współpracują z firmą Remondis w zakresie odbioru odpadów medycznych. Kliniczny Szpital Wojewódzki nr 2 w Rzeszowie posiada umowę z firmą Raf-Ekologia z Jedlicza i nie ma problemów w zakresie odbiorów odpadów – informuje Damian Brud, dyrektor Departamentu Ochrony Zdrowia i Polityki Społecznej UMWP.- Firma Remondis powiadomiła szpitale o problemach technicznych i wstrzymaniu odbioru odpadów do końca listopada, na razie dokonuje jednak odbioru. Szpitale są w stanie przez kilka dni przechować odpady, niemniej jednak sytuacja monitorowana jest na bieżąco. Dodatkowo, zgodnie z warunkami umowy zawartej pomiędzy szpitalem a Remondis, w przypadku niemożności odbioru odpadów, firma zobowiązana jest pokryć koszty utylizacji przez inną firmę – zaznacza.
Sprawę kontroluje również sanepid. – Podkarpacki Państwowy Wojewódzki Inspektor Sanitarny posiada informacje na temat sposobu gospodarowania odpadami przez podmioty lecznicze, w tym również w zakresie okresów współpracy z firmą Remondis Medison Sp. z o.o. Sytuacja na bieżąco jest monitorowana. W związku z zaistniałą sytuacją w szpitalach na terenie województwa podkarpackiego nie ma zagrożenia epidemiologicznego – zapewnia Dorota Gibała, rzecznik WSSE w Rzeszowie.
Anna Moraniec, Wioletta Kruk



6 Responses to "Kto odbierze tony groźnych odpadów medycznych?"