Po niedzielnej debacie kandydatów na prezydenta sprawa prezydentury nadal jest otwarta, a pojawiające się po niej komentarze można podsumować znanym powiedzeniem, iż „każda sroka swój ogon chwali”. Bo tak naprawdę wiało nudą. Andrzej Duda był tak grzeczny i kulturalny, jak chyba jeszcze żaden kandydat w żadnej z dotychczasowych debat prezydenckich po 1989 roku, a Bronisław Komorowski po raz kolejny zastosował prymitywną metodę stosowaną przez Platformę Obywatelską od 2007 roku, czyli straszenia Polaków PiS-em, co było zresztą do przewidzenia, bo jak się po 5-letniej kadencji nie ma czym pochwalić, to najłatwiej przysłonić to atakami na przeciwnika.
Niektóre były doprawdy zdumiewające. Komorowski próbował przylepić Dudzie łatkę przeciwnika polskiego górnictwa, o czym, zdaniem urzędującego prezydenta, miały świadczyć odpowiedzi w ankiecie przed wyborami do Parlamentu Europejskiego. Tymczasem Duda jednoznacznie stwierdził w niej, że „polityka klimatyczna UE jest nieracjonalna ekonomicznie i realizować ją mogą tylko bogate państwa członkowskie, dlatego ważne jest, by poszczególne kraje miały swobodę w wyborze działań środowiskowych, a Polska mogła koncentrować się na wzroście gospodarczym”. Ten atak Komorowskiego był o tyle bezczelny, że to przecież jego koleżanka, stojąca na czele rządu PO-PSL, premier Ewa Kopacz podpisała w Brukseli pół roku temu niekorzystny dla opartej na węglu polskiej gospodarki pakiet klimatyczny!
A skoro jesteśmy przy górnictwie, warto zacytować słowa byłej minister infrastruktury, Elżbiety Bieńkowskiej, nagranej w warszawskiej restauracji w 2014 roku podczas rozmowy z szefem CBA: „Mówię ci, żenada z tym całym górnictwem i z tą gospodarką, po prostu takie zaniedbania… Prawda jest taka, że właściciel, czyli Ministerstwo Gospodarki, generalnie w dupie miało całe górnictwo przez całe siedem. Były pieniądze, a oni, wiesz, pili, lulki palili, swoich ludzi poobstawiali, sam wiesz, ile zarabiali i nagle pierdyknęło”. Skoro Komorowski tak bardzo troszczy się o Śląsk, to może wspomni o tym co nieco podczas następnej debaty?
Podobnych, równie chybionych przez prezydenta ataków, było w niedzielnej debacie więcej: niższe dopłaty dla polskich rolników, emigracja młodych ludzi, likwidacja sądów na prowincji, dwucyfrowe bezrobocie. Słuchając Komorowskiego, można było odnieść wrażenie, że za wszystkie problemy odpowiada opozycja, jakby zupełnie zapomniał, kto rządzi w tym kraju od 8 lat…
Redaktor Arkadiusz Rogowski



15 Responses to "Kto rządzi od 8 lat? Platforma czy PiS?"