Kto stoi za fałszywymi alarmami bombowymi?

Zespół Szkół w Wysokiej był jedną ze szkół, w której wczoraj służby sprawdzały, czy nie został podłożony ładunek wybuchowy. Fot. Paweł Dubiel

KRAJ, PODKARPACIE. Ponad 600 szkół średnich dostało maile z informacjami o podłożonych bombach. Jak ustalił dziennikarz RMF FM, za atakiem może stać grupa mogąca mieć międzynarodowe powiązania.

Ok. 11 tys. funkcjonariuszy w całym kraju policji patrolowało z wtorku na środę wszystkie szkoły, w których odbywają się egzaminy dojrzałości. Wcześniej szkoły zostały zamknięte i zaplombowane. Wszystko po to, by matury mogły się odbyć bez większych utrudnień. Tymczasem w Komendzie Głównej powstał specjalny zespół, który stara się ustalić, kto stoi za rozsyłaniem maili informujących o bombie. Ustalenie tożsamości ich nadawcy bądź nadawców może być niełatwe, a wręcz niemożliwe, bo maile są wysyłane z tzw. ukrytego Internetu.

– Zgodnie z dyspozycją Komendanta Głównego zdecydowano, aby na terenie całego kraju od wtorkowego wieczoru do środy rano  w okolicach szkół pojawiło się więcej policyjnych patroli. We wtorek szkoły zostały sprawdzone, zamknięte, zaplombowane, a obecność patroli miała zapewnić, żeby bez większych trudności można było rozpocząć egzaminy – mówi nadkom. Marta Tabasz-Rygiel, rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji w Rzeszowie. – Mieliśmy pewność, że w tym czasie nikt niepowołany nie dostał się do tych placówek – dodaje. Jak informuje, wczoraj również sporo szkół otrzymała maile z fałszywymi alarmami, ale nie było już konieczności ich sprawdzania. – Tylko w kilku przypadkach dyrektorzy o to poprosili, ale niczego nie znaleziono, więc bez większych utrudnień te egzaminy dziś mogły być kontynuowane – zauważa nadkom. Tabasz-Rygiel. Póki co, nie wiadomo czy policyjne patrole pojawią się także w kolejnych dniach matur.

Maile wysyłane z „ukrytego Internetu”

Jak ustalił Onet, wszystkie maile mają podobną treść, w której znajdują się takie słowa, jak: „bomba”, „materiał łatwopalny”, „detonacja”, „masakra”, „zginą ludzie”, „to nie żart”. Autor bądź autorzy wiadomości różnie są też podpisują – jako „Islamista”, „Strajkujący nauczyciel”, „Przeciwnik rządu” albo „Maturzysta”. Portal twierdzi, że wiadomości wysyłane są jednak z różnych maili. Adresy mailowe rozpoczynają się przeważnie od jakiegoś pseudonimu, a kończą „@secmail.pro”. To domena z tzw. Darknetu, czyli przestrzeni w sieci, niewidocznej dla wyszukiwarek internetowych.

– Internet widoczny, z którego korzystamy na co dzień – wszelkiego rodzaju serwisy społecznościowe czy to, co możemy znaleźć za pośrednictwem wyszukiwarek internetowych – stanowi zaledwie ok. 5 proc. całej sieci. „Deepweb” czyli „sieć głęboka” to ok 95 proc. sieci. W dużej części są to zasoby, do których możemy się dostać za pośrednictwem specjalistycznych wyszukiwarek – wyjaśnia Krzysztof Bajrasz, był policjant, a obecnie wykładowca WSPiA w Rzeszowie. I dodaje:  – W tzw. Darknecie mamy  do czynienia z najbardziej niebezpiecznymi rzeczami.

Jak mówi nasz ekspert, zwykle „ciemny Internet” jest utożsamiany z różnego rodzaju sieciami, przede wszystkim z siecią TOR. Jej założeniem jest ukrycie przekazu informacji. Pierwotnie korzystali z niej  dziennikarze czy ludzie, którzy mogli być prześladowani w swoich krajach za informacje, które były przekazywane na zewnątrz, ale bardzo szybko w jego posiadanie weszły grupy przestępcze czy osoby, które rozpowszechniały nielegalne treści. – Szacuje się, ze w ramach samej sieci TOR funkcjonuje do kilkudziesięciu tysięcy różnego rodzaju stron, portali aukcyjnych, komunikatorów, które służą grupom przestępczym do wymiany informacji, rozpowszechnia treści, sprzedaży czegoś, co w tym widocznym Internecie byłoby niemożliwe i groziło sankcjami prawnymi – wylicza Krzysztof Bajrasz. Co dokładnie? – Tam wszystko można  kupić i wszystko można sprzedać – narkotyki, broń, odbywa się tu handel ludźmi i pornografią dziecięcą -wylicza.

Specjalny zespół wyjaśnia sprawę

Jak nieoficjalnie ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, za tym bezprecedensowym atakiem może stać grupa mogąca mieć międzynarodowe powiązania. Informacje o planach zakłócenia matur uzyskano w ramach tzw. działań operacyjnych, a także wertowania Darknetu – między innymi sieci TOR – pozwalającego użytkownikom na skuteczniejszą ochronę tożsamości. – W ramach tej sieci mogły być wysyłane informacje dotyczące przygotowań albo rozpowszechniano  informacje, że takie działania będą prowadzone. Po drugie TOR służy anonimizacji użytkowników. Jeżeli z TOR korzysta osoba, która ma doświadczenie i przestrzega określonych zasad, istnieje bardzo niewielkie prawdopodobieństwo jej ustalenia – przyznaje Krzysztof Bajrasz. Nie chce dywagować, kto i dlaczego rozsyła do szkół maile informujące o podłożonych ładunkach wybuchowych. – Cel, który przyświecał autorom tego „przedsięwzięcia” jest trudny do jednoznacznego określenia.  Może to być głupi żart albo dobrze przemyślane działania. Ale to tylko dywagacje.

Z ustaleń reportera RMF FM, Krzysztofa Zasady wynika, że powstały 4 szablony korespondencji, które z serwerów z praktycznie całego świata trafiały do dyrektorów szkół w Polsce. Nie jest wykluczone, że dzisiaj maile te są już wysyłane automatycznie.

W Komendzie Głównej Policji działa specjalny zespół wyjaśniający sprawę. – Składa się z funkcjonariuszy Biura do Walki z Cyberprzestępczością KGP, jego terenowych oddziałów oraz policjantów pionu kryminalnego. Zajmują się oni monitorowaniem sieci i forów internetowych, na których następuje wymiana informacji dotyczących tego typu działalności. Prowadzą też inne działania operacyjne, zmierzające do ustalenia sprawców fałszywych alarmów – informował Mariusz Ciarka, rzecznik KGP.

Policja przypomina, że kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8. Anonimowy telefon o podłożeniu ładunków wybuchowych uruchamia całą lawinę działań Policji i innych służb zaangażowanych w zabezpieczenie miejsca rzekomego podłożenia ładunku. Autorzy takich głupich żartów są jednak ustalani i pociągani do odpowiedzialności karnej. Pamiętajmy, że oprócz odpowiedzialności karnej, takie osoby muszą się liczyć także z odpowiedzialnością cywilnoprawną, możliwością obciążenia kosztami przeprowadzonej akcji, czy np. odszkodowaniami za straty spowodowane wstrzymaniem działalności danej instytucji.

Wioletta Kruk

6 Responses to "Kto stoi za fałszywymi alarmami bombowymi?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.