Kto strzela w pobliżu naszych domów?

Pocisk spadł na taras domu przy ul. Celowniczej i wypalił dziurę w gumowej wykładzinie. Fot. Wit Hadło (2)

RZESZÓW. Śledztwo w sprawie tajemniczego pocisku, który spadł na osiedlu Staroniwa.

W środę w Rzeszowie przy ul. Celowniczej (osiedle Staroniwa) mogło dojść do ogromnej tragedii. Niewiele brakowało, a pocisk z pobliskiej strzelnicy wojskowej mógł wpaść do pokoju, w którym na co dzień w łóżeczku leży małe dziecko. Mieszkańcy jednego z domów w obawie o swoje życie wezwali policję i straż pożarną. Przyjechała też Żandarmeria Wojskowa i jej funkcjonariusze wzięli do ekspertyzy przedmiot, który wpadł na taras i wypalił dziurę w gumowej wykładzinie. Na razie nie ustalono, co spadło pod okno domu.

Jak już informowaliśmy w czwartek, pocisk (tak pan Jakub i jego żona Monika nazywają ten tajemniczy element, który znaleźli na tarasie) spadł zaledwie 70 centymetrów od łóżeczka, które stało za szybą. W domu akurat nie było noworodka i jego rodziców. Jak stwierdziła mama Monika, prawie każdego dnia wynosi dziecko na świeże powietrze i aż strach pomyśleć, co by się stało, gdyby w środę przyniosła na taras swoją pociechę.

Zaledwie kilkaset metrów od domów przy ul. Celowniczej (osiedle Staroniwa) znajduje się wojskowa strzelnica. Mieszkańcy narzekają, bo odbywają się tam ćwiczenia w strzelaniu o różnych porach dnia. Przedmiot, który spadł na taras był metalowy i miał około 8 centymetrów długości i średnicę 4 cm. Na miejsce zdarzenia szybko dojechała policja i straż miejska, ale te służby nie stwierdziły, co leży na tarasie. Przyjechała też Żandarmeria Wojskowa, która przesłuchała dwóch mężczyzn, którzy zgłosili sprawę tajemniczego pocisku. Mieszkańcy zawiadomili o tym zdarzeniu 21. Brygadę Strzelców Podhalańskich, ale okazało się, że kilkudniowe ćwiczenia prowadzi 3. Podkarpacka Brygada Obrony Terytorialnej.

Mieszkańcy, którzy sąsiadują ze strzelnicą wojskową przekonują, że po tym środowym niebezpiecznym zdarzeniu wojskowi powinni przerwać ćwiczenia. W ostatnich dniach słychać było tam bowiem takie odgłosy jak przy strzale z moździerzy oraz głośne detonacje. Czy żołnierze wstrzymają się od strzelania?

Ćwiczeń przy ul. Strzelniczej nie będziemy wstrzymywać – mówi porucznik Witold Sura, rzecznik prasowy 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej. – Adepci nie strzelają z ostrej amunicji, a jedynie ze ślepej amunicji, używamy też środków pozoracji pola walki, czyli m.in. petard. Zdajemy sobie sprawę, że nasze ćwiczenia mogą być uciążliwe dla mieszkańców, ale w tym miejscu jest garnizonowy ośrodek szkolenia i z niego korzystamy. Zresztą zgodnie z przepisami żołnierze mogą tam ćwiczyć w godzinach od 6 do 22, ale my i tak ograniczyliśmy czas na szkolenie i robimy to od godziny 8 do 15.30.

Żołnierze z Wojsk Obrony Terytorialnej strzelali na wojskowej strzelnicy przy ul. Strzelniczej w Rzeszowie i przemieszczali się po pobliskich ulicach.

Żandarmeria wszczęła śledztwo w sprawie znaleziska
Porucznika Surę zapytaliśmy, czy wie, co to za element spadł na taras jednego z domów przy ul. Celowniczej. Przedmiot ten widział jednak jedynie na zdjęciu, które w czwartek po raz pierwszy opublikowaliśmy w naszej gazecie. Przedstawiciel 3. Podkarpackiej Brygady Obrony Terytorialnej nie potrafił powiedzieć, co to za element znaleziono na tarasie. – Przedmiot został przekazany do ekspertyzy i specjaliści stwierdzą, co znaleziono pod domem – stwierdził rzecznik.

Czy to pocisk spadł na taras? – zapytaliśmy Żandarmerię Wojskową. Jednak major Maciej Fiałka, rzecznik prasowy Oddziału ŻW w Krakowie, poinformował nas jedynie, że wszczęto śledztwo w sprawie znaleziska i nadano mu charakter postępowania niecierpiącego zwłoki. Nadal więc nic nie wiadomo o przedmiocie, który spadł na taras.

Mariusz Andres

One Response to "Kto strzela w pobliżu naszych domów?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.