
PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Polonia Bytom i Okocimski Brzesko mogą nie dokończyć sezonu!
Piłkarze Stali Stalowa Wola wracają w poniedziałek do zajęć. Wciąż nie wiadomo jednak, kto przejmie stery po Jaromirze Wieprzęciu. Działacze wybierają z trójki: Andrzej Kasiak, Daniel Purzycki i Rafał Wójcik.
Najniżej stoją akcje Wójcika, który ostatnio był asystentem trenera I-ligowej Chojniczanki, a wcześniej pracował z piłkarzami m.in. Pogoni Siedlce i Stali Mielec. Mariusz Szymański, prezes Stali, warsztat Wójcika bardzo ceni, przypomina, że jego kandydaturę rozpatrywano już kilka lat temu. Wtedy wybrano jednak Mirosława Kalitę. – Rafał to gejzer pomysłów, co bywa jednak zgubne, bo po jakimś czasie zawodnicy są już totalnie skołowani. Z czymś podobnym mieli do czynienia mielczanie, dlatego tak szybko rozstali się z Wójcikiem – przypomina. Na pewno szkoleniowcem zielono-czarnych nie zostanie Sławomir Adamus. Szefowie Stali nie uważają, by wchodzenie po raz trzeci bądź czwarty do tej samej rzeki było najlepszym rozwiązaniem.
Wstrząsnąć towarzystwem
Zostają zatem Kasiak i Purzycki. Jeśli zwycięży popularna w Stalowej Woli opcja, by drużynę prowadził miejscowy, to pałeczkę przejmie Kasiak. Popularny „Gazza” był asystentem Wieprzęcia, pracuje z zespołem od półtora roku, więc zna jego wszystkie bolączki. Z kolei „Puzon” nie jest wychowankiem Stali, lecz grał w tym klubie i na każdym kroku podkreśla, że czuje się częścią hutniczej rodziny. W pracy szkoleniowej ma większe sukcesy od Kasiaka – nie tak dawno świętował z Pogonią Siedlce awans na zaplecze ekstraklasy. No i posiada odpowiednie certyfikaty wymagane przez PZPN.
Szefowie Stali zatrudnią szkoleniowca posiadającego twardą rękę. Nie chcą przyznać, że poprzedni trener był dla zawodników partnerem, a może nawet kolegą i nie najlepiej na tym wyszedł. – Powiem tak: towarzystwem trzeba wstrząsnąć. Trenera Wieprzęcia bardzo cenię, nadal będzie pracował z naszą młodzieżą. Jednak po poprzednim sezonie z zespołu uszło powietrze. Jarek sobie, drużyna sobie, my sobie – czuliśmy, że sytuacja wymyka się spod kontroli, stąd decyzja o zmianie szkoleniowca – tłumaczy Szymański. Prezes „Stalówki” prezentuje ciekawy pogląd na temat podejścia piłkarzy do obowiązków. – Najbardziej zjednoczeni byliśmy, gdy brakowało kasy. Każdy chciał grać, żeby się wyrwać z biedy. Jak sytuacja się poprawiła i pojawiły się widoki na przyszłość, to część zawodników popadło w samozadowolenie. Na zasadzie: po co się „żyłować”, skoro w górę nie pójdziemy, a spadek nam nie grozi. Jeśli taką filozofię prezentują ci, którzy mają wpływ na młodych, ambitnych, to jest to sygnał, by wkroczyć ze zmianami.
Mielczanie sprawdzają nowych
Zmiany, ba – trzęsienie ziemi, szykuje się w samej lidze. Polonia Bytom została ukarana przez FIFA odjęciem 6 punktów w tabeli, gdyż nie zapłaciła swojemu byłemu zawodnikowi Vladimirowi Karalicowi. Jeśli do 15 stycznia dwukrotni mistrzowie Polski nie oddadzą Serbowi niemal 800 tysięcy zł (!) zostaną zdegradowani. W dramatycznej sytuacji znalazł się również Okocimski, który stracił swojego sponsora – firmę Can-Pack. Miasto Brzesko nie jest w stanie utrzymywać klubu w tej klasie i najprawdopodobniej zespół pójdzie w rozsypkę.
Na szczęście lider z Mielca trenuje normalnie, a zimowe przygotowania zaczął z przytupem, ogrywając na wyjeździe w sparingu 2-1 Górnik Łęczna. Trener Janusz Białek przyglądał się obrońcy Julienowi Tadrowskiemu (23 lata, ostatnio pozostawał bez klubu, ale wcześniej próbował szczęścia m.in. w Pogoni Szczecin i Widzewie) i pomocnikowi Przemysławowi Lechowi (21 lat, Wisła Płock).
Tomasz Szeliga


