Kto ukradł 1,5 mln zł?

Jak przyznają śledczy z Łańcuta, wszystkie z poszkodowanych osób korzystały z widocznego na zdjęciu punktu kasowego w Husowie. - Interesuje nas m.in. wątek nadzoru bankowego i z naszych ustaleń wynika, że w banku działa bardzo dobrze system zabezpieczeń - tłumaczy Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Rejonowej w Łańcucie. Fot. Wit Hadło
Jak przyznają śledczy z Łańcuta, wszystkie z poszkodowanych osób korzystały z widocznego na zdjęciu punktu kasowego w Husowie. – Interesuje nas m.in. wątek nadzoru bankowego i z naszych ustaleń wynika, że w banku działa bardzo dobrze system zabezpieczeń – tłumaczy Krzysztof Ciechanowski z Prokuratury Rejonowej w Łańcucie. Fot. Wit Hadło

HUSÓW (POW. ŁAŃCUCKI). Poszkodowanych klientów banku przybywa z każdym dniem.

Już nie milion złotych, a ponad 1,5 mln złotych stracili klienci banku, którzy korzystali w punktu kasowego w Husowie. – Mieliśmy już 55 osób poszkodowanych, ale trudno mówić o konkretnych liczbach, bo sytuacja zmienia się kilka razy dziennie. Część z ludzi zgłasza się bezpośrednio do banku i wtedy my się o tym dowiadujemy z dwu- lub trzydniowym opóźnieniem. Część zgłasza się na policję w Łańcucie, a część do nas, do prokuratury – tłumaczy Krzysztof Ciechanowski, prokurator z Prokuratury Rejonowej w Łańcucie.

Jak dowiadujemy się w prokuraturze, dokonano już przeszukań w domu, w którym mieszkała kasjerka punktu kasowego w Husowie oraz w znajdującym się tuż obok budynku gospodarczym. – Coś znaleźliśmy – mówi tajemniczo prokurator Ciechanowski. Po chwili dodaje, że chodzi o pieniądze, choć jak sam przyznaje, to mała kwota w porównaniu z tym, co zginęło. – Nie chcemy jednak o tym mówić dla dobra śledztwa. Mamy jeszcze kilka pomysłów, żeby sprawdzić, gdzie pieniądze należące do klientów banku mogą się znajdować, ale o tym z wiadomych względów także nie mogę mówić – tłumaczy prokurator.

W dalszym ciągu nie ma wyników sekcji zwłok kasjerki, która popełniła samobójstwo trzy dni po odejściu na emeryturę. – Lekarz jednak powiedział, że na 100 proc. przy jej śmierci nie było udziału osób trzecich. Nie zmienia to faktu, że badamy to, czy nikt nie nakłonił kobiety do samobójczej śmierci. Choć z naszych dotychczasowych ustaleń wynika, że to mało prawdopodobne – mówi prokurator.

Okazuje się także, że osoba, która w dniu śmierci kasjerki chciała wybrać pewną kwotę pieniędzy ze swojego konta, tak naprawdę nie miała… konta bankowego. Osoba ta miała wpłacać pieniądze i wypłacać, ale w systemie bankowym nie funkcjonowała. Aby wyjaśnić sprawę pracownicy banku mieli dzwonić do kasjerki do domu, a kilka godzin później kobieta powiesiła się. – Przesłuchaliśmy już prezesa banku i wychodzi na to, że gdyby wszystkie wpłaty i wypłaty klientów były wprowadzane do systemu, to nieprawidłowości wyszłyby już po miesiącu. Zresztą ustaliliśmy, że bank ma bardzo dobry system zabezpieczeń. Jednak proceder trwał kilka lat, bo szacujemy, że zaczął się on już w 2007 roku i wszystkie z poszkodowanych osób korzystały z tego samego punktu w Husowie. Oczywiście jeszcze dużo pracy przed nami, dlatego nie przesądzamy winy kasjerki – kończy prokurator Ciechanowski.

Grzegorz Anton

10 Responses to "Kto ukradł 1,5 mln zł?"

Leave a Reply

Your email address will not be published.