
STOKE-ON-TRENT, PRZEMYŚL. Jak zginęli polscy emigranci w Anglii? Czy było to potrójne morderstwo? Czy rozszerzone samobójstwo?
Wiele wskazuje na to, że śmierć 27-letniej przemyślanki Marty G. i jej córek – 6-letniej Mai i 18 miesięcznej Olgi nie jest dziełem męża kobiety ani żadnej innej osoby. Choć sprawa nie jest do końca rozwiązana, a brytyjscy śledczy muszą poczekać jeszcze na wiele ekspertyz, to angielscy policjanci skłaniają się ku wersji, że w domu doszło do rozszerzonego samobójstwa. Oznacza to, że prawdopodobnie 27-latka zabiła swoje dzieci, a następnie sama popełniła samobójstwo. Brytyjska gazeta „Daily Mail”, powołując się na relacje detektywów pisze, że jak na razie nie ma żadnych dowodów na udział osób trzecich w tragicznym zdarzeniu.
Brytyjskie media, powołując się na sąsiadów rodziny G., piszą o tym, że prawdopodobnie jako pierwsza zginęła najmłodsza Olga i znaleziono ją w jej łóżeczku. Była zadźgana nożem. Z kolei ciało Marty G. i jej 6-letniej córki znaleziono w łazience. One także miały rany od noża. Pierwsza do domu, gdzie wydarzyła się tragedia, dotarła mieszkająca w pobliżu pielęgniarka. Niestety, nie było już kogo ratować. Kolejna kobieta, choć roztrzęsiona, zadzwoniła po policjantów. Momentalnie zjawiło się kilkanaście radiowozów. Mundurowi zauważyli stojący przy domu samochód, a w nim siedzącego mężczyznę. Prawdopodobnie chciał w pewnym momencie ruszyć autem. Wówczas kilku policjantów podbiegło do samochodu krzycząc: „otwieraj drzwi!”.
Samochód się zatrzymał, a funkcjonariusze wyciągnęli kierowcę i rzucili na ziemię. Okazało się, że to mąż Marty G. Został zatrzymany, ale już po kilkudziesięciu godzinach we wtorek policjanci go wypuścili, ponieważ, według nich, nie miał on związku ze śmiercią swojej żony i dwojga dzieci. Być może policjanci przetrzymali go tak długo, żeby otoczyć go ochroną i opieką, ponieważ był w fatalnym stanie psychicznym.
Idealna rodzina czy małżeńska separacja?
Super Nowości dowiedziały się po rozmowie z rodziną Marty G., że kobieta nie miała problemów finansowych, wręcz znakomicie powodziło się całej rodzinie w Anglii. Na zewnątrz wyglądać miało to tak, że była radosna, miła i co najważniejsze zakochana w mężu. Najbliżsi twierdzą, że była również opiekuńczą matką. Dodają, że świata nie widziała poza dziećmi. Co ciekawe, rodzina rozmawiała z Martą G. dzień przed tragedią i absolutnie nic nie wskazywało, że kobieta może mieć jakieś kłopoty, a tym bardziej że może zrobić komuś krzywdę i na końcu sobie. Z kolei brytyjskie media podają, powołując się na rozmowy ze znajomymi rodziny, że para rozstała się ze sobą już pod koniec ubiegłego roku, a ich związek był jedynie fikcją i tak naprawdę żyli w separacji.
Dla sąsiadów polskiej pary śmierć trzech osób była ogromnym szokiem, bo dzielnica, w której doszło do tej niewyobrażalnej tragedii, jest uważana za bardzo spokojną. W brytyjskich mediach znajduje się wiele wypowiedzi osób, które znały choćby z widzenia rodzinę. Marta G. była postrzegana jako nieśmiała, ale niezwykle miła i uśmiechnięta osoba.
Grzegorz Anton



9 Responses to "Kto zabił 27-letnią przemyślankę i dwójkę jej dzieci?"