Kto zabił staruszkę młotkiem?

Przemysław S. twierdzi, że 7 lipca dopuścił się włamania i kradzieży, ale nie on wszedł do domu Genowefy B. i zabił ją młotkiem. Zbrodnią obarcza drugiego z oskarżonych, który to zaprzecza, aby kiedykolwiek był w domu, w którym doszło do morderstwa. Fot. Małgorzata Rokoszewska

TARNOBRZEG. Szokujące słowa oskarżonego o zabójstwo 22-latka. Na ławie oskarżonych siedzi dwóch mężczyzn i żaden nie przyznaje się do zbrodni.

14 listopada przed Sądem Okręgowym w Tarnobrzegu ruszył proces 22-letniego Przemysława S. oraz 34-letniego Artura D., których prokuratura oskarża o zabójstwo 89-letniej Genowefy B. Do zbrodni doszło w Racławicach koło Niska w domu staruszki.

Wydarzenia opisane aktem oskarżenia rozegrały się w nocy z 7 na 8 lipca 2017 r. w niewielkich Racławicach. 89-letnia kobieta straciła życie śpiąc w swoim łóżku. Napastnik, bądź napastnicy, jak twierdzi prokuratura, weszli przez otwarte drzwi domu, w którym samotnie mieszkała kobieta i uderzając ją młotkiem w głowę, okrutnie ją zamordowali. Z domu nic nie zginęło, zbrodnię tę popełniono bez żadnego motywu.

Na ławie oskarżonych zasiadło w środę dwóch mężczyzn. Doprowadzony w policyjnej eskorcie z Zakładu Karnego w Rzeszowie 22-letni Przemysław S. i odpowiadający z wolnej stopy 34-letni Artur D.

Obaj mężczyźni oskarżeni są o zabójstwo 89-letniej Genowefy B. oraz włamanie i kradzież narzędzi budowlanych ma szkodę Krzysztofa B. Do obu przestępstw miało dojść tej samej nocy.

Po odczytaniu przez prokuratora aktu oskarżenia, jako pierwszego do ustosunkowania się do niego sąd wezwał 22-letniego Przemysława S. Mężczyzna przyznał się jedynie do włamania z kradzieżą i powiedział, że do zabójstwa się nie przyznaje. Jako winnego wskazał Artura D. Zgodził się na złożenie wyjaśnień i odpowiedzi na pytania wszystkich stron procesu.

Piliśmy i braliśmy narkotyki
22-letni oskarżony przyznał, że 7 lipca ub. roku pił alkohol z kolegami i brał narkotyki. Twierdzi, że w trakcie wieczoru brakło im używek i zarówno on, jak i współoskarżony jechali jeszcze rowerem po kolejną wódkę i piwo. On sam miał jeszcze jechać do swojego domu po kolejne narkotyki.

Według Przemysława S., po zakończonej libacji, do domu wracał on z Arturem D. W trakcie powrotu mieli włamać się do szopy stojącej na posesji Krzysztofa B. i skraść narzędzia budowlane, w tym młotek. Potem, będąc około 100 metrów od domu, miał wpaść na pomysł, by wejść do domu Genowefy D.

Taka głupota mi do głowy wpadła
Przemysław S. nie był w stanie powiedzieć w sądzie ile alkoholu i ile narkotyków zażył feralnego dnia. – Jak byliśmy koło domu Genowefy B. wpadła mi do głowy taka głupota, że może by jej ukraść radio. Przeskoczyliśmy z Arturem D. przez zamkniętą bramkę i weszliśmy do domu przez drzwi, które były otwarte. Ja miałem przy sobie latarkę. Podszedłem do okna i zobaczyłem, że obok na łóżku leży Genowefa B. Ona mnie zobaczyła i ja się przestraszyłem i zgasiłem latarkę. Wtedy zobaczyłem, że Artur D. robi takie zamachy i uderza młotkiem tę kobietę. Ja jej nie uderzałem. Potem weszliśmy do łazienki. Artur D. mył ręce. Ja nie wiem, czy miał zakrwawione, nie widziałem, bo było ciemno. Ale on mył i wycierał, a potem rzucił gdzieś ten ręcznik, czy szmatę. Nie wiem gdzie, może do kosza? Byliśmy tam nie więcej niż 5 minut. Potem uciekliśmy. Ja poszedłem do domu. Zjadłem bułkę i poszedłem spać. Następnego dnia pojechałem do sklepu i dowiedziałem się, że ta kobieta nie żyje.

Zaprzecza wszystkiemu do czego się przyznał wcześniej
Środowe wyjaśnienia Przemysława S. stoją w sprzeczności z tym co zeznał on zaraz po zatrzymaniu i podczas wizji lokalnej. Wówczas przyznał, że to on uderzał kobietę młotkiem, albo że robił to i on i Artur D. Teraz całą winę zrzuca na współoskarżonego. W sądzie, wielokrotnie mówił natomiast o tym, jak często brał narkotyki. Że robił to już od kilku lat. Ma za sobą kilka prób samobójczych, a tuż przed zatrzymaniem przez policję prosił rodziców, by znaleźli mu psychiatrę, który pomoże mu zerwać z nałogiem.

Przemysław S. mimo 22 lat ma ukończone tylko gimnazjum. Przerwanie nauki także zrzucił na nałóg narkotykowy. Przed aresztowaniem trudnił się pracą dorywczą. Oskarżony przyznał także, że znał Genowefę B., gdyż mieszkała ona zaledwie trzy domy od jego domu rodzinnego. Kobieta odwiedzała jego mamę. A zeznająca w środę synowa zamordowanej przyznała, że kobieta miała przed laty przewijać 22-latka, gdy był niemowlęciem.

Przemysław S. pytany o sprzeczność zeznań nie był w stanie sensownie odpowiedzieć dlaczego tuż po zatrzymaniu przyznał się do zbrodni, a teraz wszystkiemu zaprzecza. Powiedział, że „nie chciał wsypać kolegi”. Nie brzmiało to jednak zbyt przekonywująco dla sądu.

Nigdy tam nie byłem, nikogo nie zabiłem
Sąd przesłuchał także w środę drugiego z oskarżonych, 34-letniego Artura D. Mężczyzna odpowiada z wolnej stopy, a w sądzie stawił się z dwojgiem obrońców. Przemysława S. broni jedna pani adwokat.

Artur D. zaprzeczył wszystkim oskarżeniom, które pod jego adresem wypowiedział Przemysław S. i które postawiła mu prokuratura. Twierdzi, że 7 lipca pił alkohol i brał narkotyki w towarzystwie 22-latka i jeszcze jednego mężczyzny, ale nie wracał do domu z Przemysławem S. i nie brał udziału w popełnionych przez niego przestępstwach.

– Nigdy nie byłem w domu Genowefy B. Nie włamałem się, ani nie ukradłem niczego na szkodę Krzysztofa B. – mówił Artur D. – Nie wiem dlaczego Przemysław S. oskarża mnie o współudział w przestępstwach, których się dopuścił. Szlifierkę z kradzieży przywiózł mi kiedyś, gdy umówiliśmy się na picie alkoholu. Powiedział, że to dla mnie i żebym nie mówił skąd ją mam. Przyznał się także wtedy, że to on zabił Genowefę B.

W środę w sądzie nie stawił się świadek, z którymi oskarżeni pili alkohol i brali narkotyki 7 lipca ub. roku. Sąd za nieusprawiedliwioną nieobecność nałożył na mężczyznę grzywnę w wysokości 2 tys. zł.

Małgorzata Rokoszewska

Leave a Reply

Your email address will not be published.