Kto zawalił życie pacjentom po zawale?

Według nowych przepisów, które mimo obietnic nie zostały zrealizowane, pacjent po zawale byłby objęty kompleksową trwającą rok opieką, od udrożnienia tętnic, poprzez rehabilitację i wizyty u specjalisty. Fot. Paweł Bialic
Według nowych przepisów, które mimo obietnic nie zostały zrealizowane, pacjent po zawale byłby objęty kompleksową trwającą rok opieką, od udrożnienia tętnic, poprzez rehabilitację i wizyty u specjalisty. Fot. Paweł Bialic

PODKARPACIE. Rocznie na serce umiera 60 tys. osób. Statystyki te miała zmienić kompleksowa opieka kardiologiczna. Nie zmieni. NFZ nie ogłosił jeszcze konkursów dla chętnych na jej realizację

Miało być tak, że u osoby po zawale serca najpierw udrażniane będą tętnice, potem przejdzie rehabilitację kardiologiczną i edukację dotyczącą zdrowego trybu życia, a następnie trafi pod specjalistyczną opiekę ambulatoryjną kardiologa trwającą rok (wizyty u specjalisty, badania). – Niestety, ze względów formalnych żaden oddział jej nie uruchomił. Czekamy na sprecyzowanie przepisów – informuje Marek Jakubowicz, rzecznik POW NFZ w Rzeszowie.

Statystyki są bezlitosne – na niewydolność serca choruje ok. 750 tys. Polaków, a w ciągu kolejnych lat może ich być nawet o 25 proc. więcej. Każdego roku umiera aż 60 tys. osób, co daje średnio 164 zgony dziennie. Eksperci biją więc na alarm: Polsce grozi epidemia niewydolności serca. To choroba śmiertelna, która jest przyczyną blisko 50 proc. zgonów (nowotwory to „zaledwie” 26 proc.). Podczas konferencji „Wykład roku – jak poprawić zdrowie Polaków”, organizowanej przez Polskie Towarzystwo Kardiologiczne, Państwowy Zakład Higieny i Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny, specjaliści podkreślali, że brak właściwej i szybkiej reakcji spowoduje drastyczny wzrost zgonów i liczby hospitalizacji. Obecnie tylko niektórzy zawałowcy poddawani są rehabilitacji kardiologicznej, większość po wypisie trafia w próżnię. Sami muszą umawiać się na wizyty i badania, czekać nawet miesiącami w kolejkach. I na razie to się nie zmieni.

Proponowane rozwiązanie chwalili kardiolodzy
– Rehabilitacja kardiologiczna jest niezbędną składową leczenia pacjentów z chorobami serca. Jej niezastosowanie jest błędem w sztuce lekarskiej, tak jak zaniechanie podania potrzebnego leku. To ostatnie stwierdzenie jest zawarte w oficjalnych dokumentach dużych międzynarodowych organizacji kardiologicznych, ale w Polsce z trudem przebijała się do świadomości, także sporej części środowiska lekarskiego. W konsekwencji, mimo że jesteśmy w ścisłej czołówce Europy w nowoczesnym leczeniu ostrej fazy zawału serca, to jednocześnie mamy jedną z większych śmiertelności w okresie kilku lat po zawale. Jak pokazują najnowsze badania epidemiologiczne, skuteczność eliminacji uznanych czynników ryzyka nawet w grupie chorych po zawałach serca jest w Polsce niska – mówi dr n. med. Tadeusz Bednarczyk, ordynator oddziału rehabilitacji kardiologicznej w Klinicznym Regionalnym Ośrodku Rehabilitacyjno-Edukacyjnym dla Dzieci i Młodzieży przy Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie.

Wymogi do przeskoczenia
Do konkursu mogłyby przystąpić placówki mające przyszpitalną poradnię kardiologiczną, pracownię hemodynamiki, oddział kardiologiczny oraz oddział rehabilitacji kardiologicznej. Jeżeli szpital nie będzie mógł zapewniać tych usług na miejscu, będzie musiał podpisać umowy z podwykonawcami (po spełnieniu przez nich wymogów jakościowych oraz zapewnieniu dostępu usług we wskazanym czasie). Warunki na dziś spełnia na pewno KSW nr 2 w Rzeszowie, który dysponuje każdą wymaganą jednostką. Inne podmioty musiałyby dołożyć trochę starań żeby zabezpieczyć wymagane świadczenia. Efektem byłaby znacznie zmniejszona śmiertelność w tej grupie chorych. Byłaby…

Anna Moraniec

Leave a Reply

Your email address will not be published.