
PIŁKA NOŻNA. II LIGA. Siarka gości lidera z Częstochowy, drużynę naszpikowaną piłkarzami z bogatą przeszłością.
– Zapraszamy na derby. Będzie się działo! – zachęcają w spocie reklamowym tryskający humorem piłkarze Stali Mielec. Biało-niebiescy sezon rozpoczęli od remisu i dwóch zwycięstw i czują, że to najlepszy moment, by odczarować własny stadion.
Mielczanie na wygraną ze „Stalówką” przy Solskiego czekają długie 22 lata. Od pamiętnego 2-0 w 1993 roku zwyciężali w derbach jeszcze tylko dwa razy. Bilans jest korzystniejszy dla zielono-czarnych (pięć wygranych), choć w poprzednim sezonie padły ciekawe wyniki. Drużyna Janusza Białka, ogrywając przeciwnika w hutniczym mieście, przerwała serię siedmiu meczów bez porażki „Stalówki”. W rewanżu w Mielcu też było 2-0, ale dla przyjezdnych. Jak będzie w sobotni wieczór? Na pewno ciekawie i głośno. Warunki do gry mają być doskonałe – zamiast tropikalnego powietrza, rześkie 18 stopni i wypełnione po brzegi trybuny. Bo rekord frekwencji padnie na bank.
Nie wpuścił go do szatni
W derbach tradycyjnie nie brakuje podtekstów. Trener „Stalówki” Jaromir Wieprzęć pierwsze kroki w zawodzie stawiał u boku Janusza Białka. Ten z kolei miał swego czasu na pieńku z bramkarzem i kapitanem zespołu Tomaszem Wietechą. Występujący na zapleczu ekstraklasy piłkarze „Stalówki” nie dostawali pensji, „Balon” wiercił z tego powodu dziurę w brzuchu Dariuszowi Schlage, dyrektorowi klubu.
– Któregoś dnia przyjechałem na trening i trener Białek poinformował mnie, że nie mam już wstępu do szatni – wspominał Wietecha, który nie żywił do Białka urazu. – On tylko wykonywał rozkazy. Decyzję o wyrzuceniu mnie z klubu podjął pan Schlage – tłumaczył. Co ciekawe, kilka sezonów wcześniej Białek gorąco namawiał bramkarza na transfer do prowadzonej przez siebie Odry Wodzisław Śląski. Gdyby „Balon” nie odmówił (podpisał wcześniej kontrakt ze Stalą), może do dzisiaj grałby w ekstraklasie.
Kantor: – Mniej gadać, więcej robić
Dla gości będzie to drugi z rzędu mecz derbowy. W niedzielę na własnym boisku zremisowali 1-1 z Siarką Tarnobrzeg, tracąc gola w 81 minucie. – To jakaś kpina – wściekał się Mateusz Kantor. – W poprzednim sezonie było podobnie. Zgubiliśmy mnóstwo punktów, nie będąc w stanie podwyższyć wyniku i posłać przeciwnika na deski. Wiemy, że trzeba zagrać odważniej, a nie cofać się do obrony. Ale może za dużo gadamy, zamiast robić. Inny obrońca, Marcin Kowalski, zwraca natomiast uwagę na największą bolączkę drużyny. – Regularnie tracimy gole po stałych fragmentach. Koniecznie musimy popracować, by te dośrodkowania nie czyniły takiego zamętu w naszym polu karnym.
„Stalówka” wystąpi w Mielcu w najmocniejszym składzie. Do drużyny wrócili bowiem pomocnik Radosław Mikołajczak i napastnik Dawid Przezak.
Mimo wszystko wyżej stoją akcje mielczan, którzy w trzech meczach zdobyli aż 7 punktów. Po raz ostatni w lidze biało-niebiescy przegrali 20 maja z – tak, tak! – Stalą Stalowa Wola. – Liczę na rewanż. W sezon weszliśmy mocnym akcentem, atmosfera w zespole jest kapitalna. Mam nadzieję, że w sobotę sprawimy swoim kibicom przyjemność – mówi pomocnik mielczan Łukasz Żegleń.
Brazylijczycy i urodziny trenera
Wygrali z Puszczą, zremisowali ze Zniczem i „Stalówką”, ale w weekend czeka ich najtrudniejszy sprawdzian. Piłkarze Siarki zmierzą się na własnym boisku z liderem Rakowem, najpoważniejszym obok GKS-u Tychy, kandydatem do awansu. W Częstochowie mają zawodników z bogatą przeszłością (Maciej Mielcarz, Dariusz Pawlusiński, Piotr Malinowski), zdolną młodzież (reprezentant U-19 Filip Kendzia, wychowanek Lechii Gdańsk Kacper Łazaj) i dobrego trenera Radosława Mroczkowskiego (pracował w Widzewie, był też asystentem Leo Beenhakkera w reprezentacji Polski). Niewykluczone, że do Tarnobrzega zabierze on sprowadzonych przed kilkoma dniami Brazylijczyków. Jeden z nich strzelał bramki w tegorocznych eliminacjach Ligi Europejskiej i został ukształtowany przez słynną szkółkę Sportingu Lizbona. Drugi to z kolei wychowanek słynnego Vasco da Gama. Ale to miejscowi posiadają w składzie Macieja Domańskiego, który asystował przy czterech z pięciu goli drużyny. I to oni staną na głowie, by zrobić prezent swojemu trenerowi. W poniedziałek Włodzimierz Gąsior skończył bowiem 67 lat.
SIARKA – RAKÓW
Sobota, godz. 17
STAL M. – STAL ST. WOLA
Sobota, godz. 19
Tomasz Szeliga


