Ktoś nie pomyślał, ktoś nie zauważył

O przejściu granicznym w tym miejscu mówi się od wielu lat. Miało być przede wszystkim dla turystów, w tym tych pieszych
i na rowerach. Niestety przez czyjeś niedbalstwo na razie nic z tego. Fot. Monika Kamińska

O tym, że kolejne przejście graniczne z Ukrainą jest bardzo potrzebne, zwłaszcza dla ruchu turystycznego mówiło się od dawna. Polska długo czekała ze swoją notą dyplomatyczną na odpowiedź Ukrainy. Ukraina w końcu odpowiedziała i z tej wielkiej radości po obu stronach granicy nikt nie zauważył, że w polskiej nocie brak wpisu o tym, że nowe przejście ma obsługiwać także pieszych i rowerzystów. W efekcie już w przyszłym roku ma ruszyć budowa przejścia Malhowice – Niżankowice, ale nie takiego o jakie wszystkim chodziło.

Niby jest się z czego cieszyć, ale nie ma. Przetarg na budowę przejścia Malhowice – Niżankowice już rozstrzygnięty i prace mają ruszyć w przyszłym roku, ale wybrany przez wojewodę podkarpacką projekt nie uwzględnia terminalu pieszo-rowerowego, a to właśnie odprawa pieszych i rowerzystów miała być kluczowa na tym przejściu! I nie, nie jest to wina wojewody, a władz znacznie wyższego szczebla. Po prostu w polskiej nocie dyplomatycznej skierowanej do strony ukraińskiej zabrakło informacji o ruchu pieszym i rowerowym, a Ukraińcy ów brak przeoczyli i w rezultacie nikt tej oczywistej pomyłki nie sprostował. Sprawa wyszła po fakcie, o czym lokalne i nie tylko media pisały już kilka lat temu. Obiecano popracować nad sprostowaniem, ale nic nie zrobiono!
Teraz Portal Przemyski jako pierwszy poinformował, że zatwierdzono już projekt przejścia granicznego bez terminalu odpraw pieszych i rowerowych. A przecież…- Z opracowanego jeszcze w roku 2016 programu funkcjonalno-użytkowego drogowego przejścia granicznego Malhowice-Niżankowice wynika, że przejście miało mieć charakter osobowo-autobusowy z wydzielonym pasem dla ruchu pieszego i rowerowego. Planowano również, że będzie obsługiwało przewóz ładunków pojazdami o dopuszczalnej masie do 3,5 ton. Przejście miało być lokalne, przeznaczone dla zamieszkujących w jego rejonie oraz wykorzystywane w ruchu turystycznym – czytamy w materiale portalu. Przejście Malhowice – Niżankowice miało nie tylko odciążyć jedyne na Podkarpaciu medyckie przejście mające terminal odpraw pieszych, ale przede wszystkim usprawnić ruch turystyczny między Polską i Ukrainą. Mowa o turystyce pieszej i rowerowej.
Czy wszystko już stracone? Niby nie, bo pieszo-rowerowy terminal da się przecież dobudować. Jednak to trwa, wymaga kolejnych ruchów na szczeblu dyplomatycznym i dodatkowych pieniędzy. A jeśli Polska i Węgry zawetują unijny budżet na te pieniądze z UE nie mamy co liczyć. Tak więc na to, co miało być sednem powstania przejścia granicznego Malhowice – Niżankowice, przyjdzie nam poczekać. Powód? Bo ktoś przeoczył, bo ktoś zapomniał, bo komuś się nie chciało.

Monika Kamińska

4 Responses to "Ktoś nie pomyślał, ktoś nie zauważył"

Leave a Reply

Your email address will not be published.