
PRZEMYŚL. Podczas zabiegu oczy około 10-letniego niewielkiego mieszańca wtłoczono do oczodołów i zaszyto powieki. Ale nie na stałe.
Nieco ponad tydzień temu do przemyskiej lecznicy „Ada” zadzwonił ktoś z gminy Żurawica. – W Maćkowicach na prywatnej posesji leży skatowany pies! Ma wyłupione oczy! – usłyszeli szokującą wiadomość weterynarze. Okazała się, niestety, prawdziwa. Gdy zabierano go do lecznicy, sprawa wyglądała dość beznadziejnie. Dziś „Oczko” ma się lepiej, samodzielnie je i chodzi już na spacery pod opieką wolontariuszy. Kto mu to zrobił? Tym zajmie się policja.
– Wiele już widziałem, ale ten widok zmroził mi krew w żyłach – przyznaje Radosław Fedaczyński, weterynarz z „Ady”. – Tego psa skatowano! Obite płuca i wątroba, krwiak na głowie i niemal już całkiem „wypadnięte” oczy – opisuje. – Musieliśmy działać szybko, bo oczka były już na pewno minimum jeden dzień w takim stanie, zaczynały wysychać – relacjonuje Fedaczyński.
Podczas zabiegu oczy około 10-letniego niewielkiego mieszańca wtłoczono do oczodołów i zaszyto powieki. Ale nie na stałe. – Jedno oko „Oczka” już uwolniliśmy ze szwów – opowiada R. Fedaczyński. – Zrobimy wszystko, by widział – zapewnia. Teraz „Oczko” zachowuje się już w miarę normalnie, ale wcześniej bał się potwornie dotyku człowieka i brak mu było woli życia. – Chcemy znaleźć dla niego nowy dom, ale dopiero, gdy wydobrzeje – mówi weterynarz.
Nie wiadomo, do kogo należał „Oczko”, ani kto mu uczynił tak wielką krzywdę. Na posesję, na której go znaleziono, najprawdopodobniej dowlókł się obolały. Weterynarze są w kontakcie z policją. A w Internecie wrze. – Zrobić temu kto go skrzywdził to samo: obić i wydłubać oczy! – to jeden z łagodniejszych komentarzy w tej sprawie w sieci. Większość nie nadaje się do publikacji, ale tu akurat można oburzonym wulgaryzmy wybaczyć.
Monika Kamińska



One Response to "Ktoś skatował bezlitośnie psa i niemal wyłupił mu oczy"