Ktoś zakpił z urzędników. Pomnika nie będzie

Pomysłodawca żartowniś chciał umiejscowić pomnik na podeście przy ul. Wiślnej, na którym przed laty stała armata i pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej. W Internecie pojawiły się już jednak „wizualizacje” pomnika stojącego na rynku obok Bartosza Głowackiego.
Pomysłodawca żartowniś chciał umiejscowić pomnik na podeście przy ul. Wiślnej, na którym przed laty stała armata i pomnik przyjaźni polsko-radzieckiej. W Internecie pojawiły się już jednak „wizualizacje” pomnika stojącego na rynku obok Bartosza Głowackiego.

TARNOBRZEG. 8-metrowy pomnik Lecha Kaczyńskiego sfinansowany z budżetu obywatelskiego? Nie. To był żart.

„Budowa pomnika Lecha Kaczyńskiego na postumencie” – tak brzmi pełna nazwa projektu, który ktoś zgłosił do tarnobrzeskiego magistratu w ramach przyszłorocznego budżetu obywatelskiego. Wartość inwestycji wycenił na 400 tysięcy. Projekt zakwalifikowano, w mieście zawrzało.

Żaden spośród 16 projektów ogólnomiejskich, jakie zostały zakwalifikowane do głosowania, nie wzbudził tyle emocji co ten. Gdy tylko magistrat upublicznił listę propozycji, na które przeznaczy środki z budżetu obywatelskiego w roku przyszłym, wśród mieszkańców Tarnobrzega rozpętała się prawdziwa burza.

Złośliwości, szyderstwa, kpiny i oburzenie. Takie emocje wzbudził pomysł zgłoszony przez osobę o nazwisku Tyrka. Urzędnicy prawdopodobnie nie spodziewali się tego, że projekt wzbudzi aż tak skrajne emocje, bo dopiero wtedy, gdy w mieście zawrzało, postanowiono przyjrzeć się dokładniej projektowi i ustalić, kto za nim stoi.

W dokumentach, które dotarły do urzędu z projektem pomnika, czytamy, że projekt zgłosił Paweł Tyrka. A także, że „zadanie przewiduje budowę postumentu o wysokości 3 m oraz samą postać Lecha Kaczyńskiego o wysokości min. 5 metrów. Pomnik powinien zostać odlany z brązu tak, aby przetrwał jak najdłużej. Założeniem budowy jest uczczenie poległego śp. prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego”. Wartość inwestycji oszacowano na 400 tys. zł.

Internauci po opublikowaniu tej informacji nie kryli oburzenia, że przy tylu potrzebach, jakie w mieście istnieją, z miejskiej kasy może zostać wydana tak duża kwota na tak gigantyczny pomnik.

Pomysłodawca… nie istnieje
Kilkadziesiąt godzin po przedstawieniu listy projektów obywatelskich, prezydent Grzegorz Kiełb ogłosił, że projekt zostaje jednak wykreślony. Powód? Okazało się, że osoba, która go zgłosiła… nie istnieje. Adres, jaki został wpisany pod nazwiskiem Tyrka, także został zmyślony. A zgodnie z przepisami, projekty do TBO mogą składać tylko mieszkańcy Tarnobrzega.

Ktoś zakpił z urzędników i mieszkańców. Tym pierwszym zagrał na nosie, bo pokazał, że do budżetu obywatelskiego można zgłosić nawet najbardziej abstrakcyjny pomysł i kto wie, czy nie udało się nawet z nim wygrać, gdyby w porę nie ustalono, że to żart. Tym drugim zagrał na emocjach i włożył przysłowiowy kij w mrowisko.

Oby z całej tej sytuacji wypłynęła nauka na przyszłość i projekty, na które przyjdzie nam w przyszłości głosować, a może i realizować, były lepiej weryfikowane.

Małgorzata Rokoszewska

2 Responses to "Ktoś zakpił z urzędników. Pomnika nie będzie"

Leave a Reply

Your email address will not be published.