
RZESZÓW, PODKARPACIE. Dyrektorzy szkół podstawowych odpierają zarzuty wymienione w opracowaniu stworzonym przez Stowarzyszenie i Fundację Rzecznik Praw Rodziców.
We wtorek, 5 listopada, w Szkole Podstawowej nr 17 w Rzeszowie Jacek Wojtas, podkarpacki kurator oświaty, wraz z dyrektorami kilku szkół z regionu oraz rodzicami uczniów odpierał zarzuty wymienione w „Szkolna rzeczywistość. Raport 2013/2014”, który powstał w oparciu o relacje rodziców z całej Polski w związku z wnioskiem o referendum edukacyjne ,,Ratuj maluchy i starsze dzieci też”.
SP nr 17 w Rzeszowie nie bez powodu stała się gospodarzem konferencji. Ta podstawówka, jako jedna z 9 skrytykowanych w raporcie, doczekała się negatywnej oceny o następującej treści: „W kwestii przygotowania szkoły… BRAK TABLICY W KLASIE! To po prostu jakaś paranoja, niebawem będą uczyć się literek. Zabawki przynoszą rodzice i są pożyczane ze świetlicy. Dywan i szafki klasowe Panie musiały organizować same”.
– Byłam tym zszokowana – mówi dyrektor Barbara Klip. – Jesteśmy po remoncie, świetnie wyposażeni, bierzemy udział we wszystkich projektach i naprawdę niczego nam nie brakuje. Zarzuty dotyczące braku tablicy lub zabawek są absurdalne. Mamy mało sześciolatków, ale naprawdę te dzieci sobie świetnie radzą. Nigdy żaden rodzic ani dziecko nie stwierdzili, że błędem było posłać je rok wcześniej do szkoły – dodaje.
W raporcie skrytykowane były też dwie szkoły w Krośnie. Szkoła Podstawowa nr 10 usłyszała zarzut, że “(…) dziecko niezauważone wyszło ze świetlicy i poszło do domu”.
– Sprawdzaliśmy tę sytuację, rozmawiałam z rodzicami i pracownikami szkoły, ale do dziś nikt nie potwierdził takiej sytuacji – wyjaśnia dyrektor Marlena Gierucha. – Raczej nie wierzę, że coś takiego mogło się zdarzyć. Po skończonych zajęciach nauczyciel odprowadza dzieci do świetlicy. Reszta jest odprowadzana do szatni, gdzie czekają na nich rodzice lub przechodzą pod opiekę pracownika szkoły, aż się przebiorą – dodaje.
Marlena Gierucha opowiada o tym, jak po publikacji raportu chciała dotrzeć do autora tej wypowiedzi, ale były to anonimowe doniesienia, a po rozmowie z ludźmi z fundacji, którzy sami nie wiedzieli, kto taką opinię wydał, stwierdziła, że prawdopodobnie jest to wymyślona sytuacja.
Na 9 skrytykowanych w raporcie szkół tylko w jednej podstawówce potwierdziły się zarzuty. Chodzi o SP w Tuczempach, która została oskarżona o brak stołówki i świetlicy.
– Choć mamy dużą szkołę, praktycznie całą po remoncie, a dzieci zaledwie 102, to faktycznie zarzut odnośnie braku stołówki jest prawdziwy – wyjaśnia dyrektor Halina Lipczyńska. – Wynika to z tego, że dożywianych jest w naszej szkole tylko 9 dzieci, dla których zamawiamy catering, a sal, w których dzieci mogą zjeść, nam nie brakuje. Kolejną sprawą jest świetlica, trzeba jednak pamiętać, że opieka świetlicowa nie wymaga tworzenia w tym celu osobnej sali, tylko zadbania o to, aby dzieci miały po lekcjach zorganizowaną opiekę – dodaje.
– Problem świetlicy wyszedł dopiero w tym roku – zaznacza Małgorzata Zygmunt, mama trójki uczniów SP w Tuczempach. – Wcześniej rodzice odbierali dzieci normalnie po lekcjach, a jeśli ktoś ma potrzebę pozostawienia swojej pociechy dłużej, to nie ma z tym problemu, bo panie się tym dzieckiem zajmą – dodaje.
Blanka Szlachcińska



13 Responses to "Kuratorium Oświaty: – Szkoły są gotowe na edukację sześciolatków"