Kursy nie pokrywają nawet kosztów paliwa

– Zadłużamy spółkę i musimy ten ciężki okres przeczekać – mówi Marcin Chmielarski. Fot. Materiały prywatne

PODKARPACIE. Rozmowa z Marcinem Chmielarskim, prezes zarządu firmy transportowej „Marcel”.

– Można powiedzieć, że pracujemy charytatywnie. Kursy, które wykonujemy z połową pasażerów, nie pokrywają nawet kosztów paliwa. Nie wspomnę o pensji dla kierowców. Ale realizujemy je, ponieważ komunikacja publiczna musi działać. W jakimś stopniu pełnimy służbę społeczną, ale nie każdy zdaje sobie z tego sprawę – mówi Marcin Chmielarski, prezes zarządu firmy transportowej Marcel

– Na facebookowym profilu firmy pojawił się wpis, w którym ostrzegacie przed strajkiem. Skąd takie stanowisko?
– Po zapowiadanym przez rząd luzowaniu ograniczeń i odmrażaniu gospodarki, spodziewaliśmy się stanowiska o zniesieniu ograniczeń liczy pasażerów w komunikacji publicznej. Zostały otworzone galerie, sklepy, urzędy, restauracje i zakłady fryzjerskie. Zostały także wznowione linie produkcyjne w wielu zakładach produkcyjnych. Niestety, transport pasażerski został w tym samym miejscu, jeżeli chodzi o komunikację międzymiastową. Nowe stanowisko rządu w tej sprawie utrzymuje dotychczasowe obostrzenie 50 proc. miejsc siedzących w autobusie i wprowadza 30 proc. wykorzystania miejsc siedzących i stojących, co w przypadku komunikacji miejskiej, jeżeli autobus posiada w sumie np. 150 miejsc, to aktualnie może przewozić 50 osób. Stawiamy w tym miejscu pytanie: Czy 50 osób w miejskim autobusie nie stanowi zagrożenia, a 11 osób w naszym busie stanowi!? Nie do końca uznajemy tę zmianę za społecznie słuszną i uczciwą w stosunku do osób dojeżdżających do pracy z większości miast naszego regionu do stolicy Podkarpacia.

– Korzystaliście z rządowych programów, np. z tarczy antykryzysowej?
– Tak oczywiście, złożyliśmy wnioski o dofinansowanie do wynagrodzeń naszych pracowników w PUP i skorzystaliśmy z subwencji z PFR. Niestety, tarcza może ochronić nas tylko przez kilka miesięcy. My jako pierwsi zostaliśmy zatrzymani, bo już w połowie marca zostały zamknięte szkoły i uniwersytety oraz większość zakładów pracy, od tego czasu mijają już prawie trzy miesiące, a przed nami okres wakacyjny, który dla nas był zawsze wyhamowaniem i martwym czasem na przetrwanie do kolejnego roku szkolnego.

– Jak miałby wyglądać taki strajk, macie wstępną koncepcję?
– Na tę chwilę prowadzimy rozmowy i konsultacje w tej sprawie. Niestety, nie mogę w tej kwestii za wiele powiedzieć.

– Ile osób od rozpoczęcia pandemii straciło pracę w firmie?
– Od początku pandemii zwolniliśmy kilku kierowców, którzy sami podjęli decyzję o odejściu z firmy bądź pracowali na etatach już jako emeryci.

– Funkcjonowanie firmy jest zagrożone? Nie grozi wam bankructwo?
– Zrobimy wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Na tę chwilę zadłużamy spółkę i musimy ten ciężki okres przeczekać. Czeka nas poważna restrukturyzacja firmy, mamy tego świadomość, ale wszyscy w firmie są zgodni, że damy radę.

– Sądzi Pan, że firmy prywatne zostaną zdeklasowane przez spółki państwa?
– Mam nadzieję, że nie prowadzi to do nacjonalizacji transportu w Polsce i powrotu do tego, co już było.

– Ma Pan kontakt z wieloma pracownikami. Jakie są ich odczucia, obawy?
– Tutaj odczucia są bardzo indywidualne i skrajne, od strach i przygnębienia po euforię zrozumienia i pomocy firmie. Myślę, że każdy indywidualnie zdaje sobie sprawę, w jakiej sytuacji się teraz znajdujemy i jaki to będzie miało wpływ na gospodarkę i w konsekwencji na nasze życie. Wydaje mi się że każdemu dzisiaj przewartościowało się w życiu wiele rzeczy i każdy na nowo musi się w tym odnaleźć. Chciałbym w tym miejscu życzyć Waszym czytelnikom siły i wytrwałości w pokonaniu tego z czym przyszyło się nam mierzyć.

Rozmawiał Rafał Bolanowski

9 Responses to "Kursy nie pokrywają nawet kosztów paliwa"

Leave a Reply

Your email address will not be published.