
PODKARPACIE, KRAJ. Nie chcemy być inwigilowani, dlatego część z nas woli zapłacić za anonimowość.
Z cyklu „Polak potrafi”. Kiedy rząd zakazuje anonimowego korzystania z kart SIM, na rynek trafiają świeżo zarejestrowane karty, które czekają na nowych właścicieli i kuszą ofertą niekontrolowanego korzystania z telefonu. Okazuje się, że jest to całkiem legalny proceder, który może pokrzyżować szyki ustawie antyterrorystycznej.
„Załatwiasz przez telefon ważne sprawy biznesowe? Albo osobiste? Masz wścibską żonę/męża? Nie chcesz być nękany przez spersonalizowane reklamy? Mam na to sposób! Kup zarejestrowaną kartę SIM – Masz prawo, by Twoje rozmowy pozostały prywatne. Chroń swoją anonimowość. Pokaż koncernom i politykom środkowy palec!” Tego typu ogłoszenia możemy znaleźć w Internecie. Koszt zakupu zarejestrowanej karty wynosi średnio 20-50 zł.
Czy takie transakcje są zgodne z przepisami? – Prawo, w tym też ustawa o działaniach antyterrorystycznych i ustawa Prawo telekomunikacyjne, nie zakazują handlu zarejestrowanymi kartami prepaid (SIM). Przepisy nie wprowadzają też żadnego ograniczenia liczby kart, które można zarejestrować na jedną osobę (takie ograniczenie może wprowadzić we własnych regulaminach telekomunikacyjnych dany operator, jak np. zrobiło to podobno Orange). Brak jest także regulacji zakazujących sprzedaży zarejestrowanych kart. Wydaje się zatem, że czarny rynek zarejestrowanych kart SIM nie jest do końca taki czarny – komentuje Paweł Bączek, radca prawny z kancelarii prawniczej Romanow&Partnerzy. Dodaje, że być może kiedyś zostanie wprowadzona nowelizacja prawa, która jednoznacznie rozwieje wątpliwości i uzna obrót zarejestrowanymi kartami SIM za czyn niewłaściwy.
Ryzykowna usługa
Zatem będziemy winni czy nie, jeśli zdecydujemy się na zakup kary SIM zarejestrowanej na inną osobę? – Uważam, że wobec kupującego nie ma podstaw do wyciągania konsekwencji prawnych. Natomiast sprzedawca, który wystawia na sprzedaż zarejestrowaną kartę SIM, musi mieć świadomość ewentualnego ryzyka i potencjalnych problemów, jakie mogą go spotkać, jednak pociągnięcie go do odpowiedzialności karnej jest mało prawdopodobne. MSWiA zwraca uwagę, że sprzedawca zarejestrowanej kary SIM może zostać potraktowany jako pomocnik, jeśli kara ta zostanie wykorzystana w celach przestępczych – wyjaśnia Paweł Bączek.
Jak informuje prawnik, pomocnik odpowiada jednak tylko za działanie umyślne. – Musi co najmniej przewidywać i godzić się na to, że jego działanie, czyli sprzedaż zarejestrowanej karty SIM, może ułatwić popełnienie konkretnego przestępstwa. Będzie to o tyle trudne, że większość ofert handlowych tego typu preferuje sprzedaż wysyłkową, przez co sprzedawca poza adresem nadania przesyłki nie wie nic więcej o kupującym. Udowodnienie mu w takich warunkach, że sprzedaż karty odbyła się w okoliczności wskazujących, że zostanie ona wykorzystana do działalności przestępczej jest w praktyce niemożliwe – uzasadnia.
– Niewątpliwie, w razie użycia telefonu z zarejestrowaną kartą SIM do popełnienia przestępstwa, organy ścigania w pierwszej kolejności będą ustalać u operatora, na kogo karta jest zarejestrowana i w rezultacie skierują się do osoby, która zarejestrowała kartę, czyli właśnie do sprzedawcy. Może się to wiązać z przesłuchaniem takiej osoby czy innymi czynnościami procesowymi dokonanymi z jej udziałem mającymi na celu ustalenie, kto był faktycznym użytkownikiem karty. Nie przesądza to jednak o odpowiedzialności prawnej sprzedawcy karty – mówi Paweł Bączek.
Innym problemem jest z kolei sprzedaż sama w sobie. – Jeśli obrót zarejestrowanymi kartami prepaid odbywa się bez zarejestrowanej działalności gospodarczej, może być to potraktowane jako naruszenie przepisów skarbowych – dodaje prawnik.
Magdalena Pachorek



6 Responses to "Kwitnie czarny rynek kart SIM"