
KROSNO, RZESZÓW. Wyrok jest już prawomocny.
Sąd Apelacyjny w Rzeszowie złagodził wyrok dla Mariana M. (64 l.), który został oskarżony przez prokuraturę o zamordowanie 24-letniego Mateusza Sz. 64-letni Marian M. z Haczowa ma spędzić w więzieniu 4 lata, a nie 6, jak orzekł wcześniej krośnieński Sąd Okręgowy.
Do tragicznego zdarzenia doszło 28 października 2012 roku na posesji Mariana M. Gdy oskarżony nie chciał wpuścić do swego domu 24-letniego Mateusza Sz., ten wybił szybę w oknie, próbował je otworzyć i wejść do środka. Wówczas M. śmiertelnie ugodził nożem 24-latka. Prokurator wnioskował o 12 lat pozbawienia wolności dla oskarżonego. Z kolei obrońca wnioskował o uniewinnienie Mariana M, argumentując, że oskarżony działał w obronie koniecznej.
– Oskarżony wiedział, że Mateusz Sz. do niego przyjdzie, lecz tego nie chciał. Zasłonił więc okna, nie świecił światła, nie włączał telewizora, zjadł kanapkę i położył się do łóżka. M. wiedział, że Sz. ma klucz, więc drzwi zamknął na haczyk. Oskarżony miał prawo bronić miru domowego, jednak w tym przypadku ewidentnie doszło do przekroczenia granic obrony koniecznej – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Artur Lipiński.
Marian M. utrzymywał, że bał się pokrzywdzonego. Tymczasem, zdaniem sądu, oskarżony w krytycznym momencie nie działał pod wpływem strachu. – Gdyby M. tak bardzo, jak twierdził, obawiał się Mateusza, to nie spożywałby z nim alkoholu podczas meczu. Marian M. miał prawo się bronić, jednak użyte przez oskarżonego narzędzie było niewspółmierne do zagrożenia – mówił sędzia.
Oskarżony nie wyraził skruchy
Sąd uznał, że Marian M. działał z zamiarem ewentualnym. – Skoro ktoś decyduje się zadać cios w klatkę piersiową, to musi godzić się na skutek w postaci śmierci. Oskarżony zadał śmiertelny cios bez ostrzeżenia, nie uderzył pokrzywdzonego w rękę. Po prostu nie wykonał czynności, która by odstraszyła Mateusza – mówił sędzia Lipiński, zaznaczając przy tym, że oskarżony przez całe postępowanie nie wyraził skruchy, nawet w ostatnim słowie. Marian M. odpowiadał z wolnej stopy.


