
PODKARPACIE, KRAJ. To kolejna po „niebieskim wielorybie” krwawa gra, która zagraża najmłodszym!
– To jakiś horror. Moja 10-letnia córka przybiegła do mnie z płaczem, że dostała telefon od lalki Momo. Młodsze dzieci też wpadły w histerię, budziły się w nocy z krzykiem. Kazałam dziecku to usunąć z telefonu i zaczęłam sprawdzać w Internecie, o co chodzi z Momo. To przerażające, bo to jakaś gra, przez którą dzieci mogą nawet się zabić – grzmiała do słuchawki pani Monika z Rzeszowa. – Ostrzeżcie innych rodziców, że ich dzieci są w niebezpieczeństwie! – prosiła.
Postanowiliśmy to sprawdzić. Rzeczywiście lalka Momo to kolejny postrach cyberprzestrzeni. Za przerażającą postacią – głową lalki ze zdeformowaną twarzą z wyłupiastymi oczami i nienaturalnym uśmiechem, której tułów przechodzi w kurze nogi – kryje się niebezpieczna zabawa w wyzwania. Lalka za pośrednictwem popularnego komunikatora wysyła do dzieci najpierw prośbę o przyjęcie do grona znajomych, a gdy „złapie” na to potencjalną ofiarę, namawia ją do realizacji przerażających zadań, które ostatecznie mają doprowadzić do popełnienia samobójstwa. Dzieci – bo wiadomości z Momo rozprzestrzeniają się głównie wśród uczniów, które najłatwiej dają się wciągnąć w koszmarną manipulację – otrzymują też drastyczne zdjęcia morderstw i ofiar zabójstw. Sprzeciw lub wycofanie się z gry ma się wiązać z szantażem i groźbami. Ponoć jest już pierwsza ofiara potwornej lalki – 12-latka z Argentyny, która dała się wciągnąć w zabójczą zabawę. Momo sieje postrach już w Stanach Zjednoczonych, Francji, Niemczech i Meksyku. Teraz dołączyła do tego Polska.
Czym jest Momo? To pytanie zadaje sobie coraz więcej zaniepokojonych jej niestety rosnącą popularnością rodziców. Okazuje się, że lalka zaprojektowana została przez japońskiego artystę Midori Hayashi i wystawiona po raz pierwszy w Tokio. Nie wiadomo kto wykorzystuje jej zdjęcie i stoi za śmiercionośną zabawą – czy jedna osoba, czy kilkoro psychopatów dybiących na życie bezbronnych dzieci. Sprawa jest poważna, bo nawet policja z Hiszpanii przestrzegała przed dodawaniem do kontaktów profili kojarzących się w jakikolwiek sposób z Momo.
Następczyni niebieskiego wieloryba
Lalka Momo to już kolejna tego typu krwawa zabawa, która jak wirus rozprzestrzenia się w sieci. Podobny schemat działania był już wykorzystywany wcześniej. Chodzi o jej poprzednika – „niebieskiego wieloryba”, której ofiarą miała paść niespełna 15-letnia dziewczynka, uczennica jednego z gimnazjum w powiecie brzozowskim. Dziewczynka samookaleczała się i miała myśli samobójcze. Cechą wspólną Momo i „Niebieskiego wieloryba” są zadania jakie miały realizować potencjalne ofiary. Codziennie tzw. „opiekun”, wydawał uczestnikom gry w „niebieskiego wieloryba” różnego rodzaju polecenie i zlecał zadanie do wykonania, np. dokonanie samookaleczenia. Ostatnim zadaniem był skok z dachu wysokiego budynku. W Polsce krwawa zabawa wciągnęła kilkoro nastolatków. Sprawa była na tyle poważna, że zajęła się nią Prokuratura Krajowa. Wszystko wskazuje na to, że Momo jest kolejną odsłoną tego dziecięcego koszmaru.
Rodzice powinni mieć świadomość, że krwawa gra może zagrozić ich dzieciom. Dlatego jak ostrzegają specjaliści: powinniśmy zwracać szczególną uwagę na to, co robi w sieci nasze dziecko, a gdy zaniepokoi nas coś w jego zachowaniu, natychmiast reagować.
Katarzyna Szczyrek



11 Responses to "Lalka Momo zmusza dzieci do samobójstwa"