Łamane są prawa pacjentek

Fundacja obliczyła, że podczas naturalnych porodów znieczulenie dostaje zaledwie co dziesiąta pacjentka. Fot. Archiwum

PODKARPACIE. Raport stowarzyszeń pacjenckich działających na rzecz kobiet nie pozostawia złudzeń…

Nowoczesna antykoncepcja – nierefundowana. Legalna aborcja – niedostępna. In vitro tylko za pieniądze. Znieczulenie przy porodzie – dla co dziesiątej rodzącej. To wyniki najnowszego raportu o łamaniu praw pacjentek w Polsce.

Organizacje pozarządowe zestawiły przykłady łamania tych praw przez Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Fundusz Zdrowia, dyrektorów szpitali, pojedynczych lekarzy i farmaceutów. To siła tego raportu, bo pokazuje, na jak wielu polach łamane są dziś prawa Polek. Mowa w nim o ograniczonym dostępie kobiet do leków, lekarzy i terapii w ramach NFZ. Dla przykładu, na 17 mln pacjentek powyżej 15. roku życia bezpłatne wizyty u ginekologa odbywa rocznie tylko 4 mln z nich. Pozostałe stają przed wyborem – prywatne leczenie lub wcale.

Zacznijmy od zapobiegania niechcianym ciążom. Według raportu, dostęp do nowoczesnej antykoncepcji ma dzisiaj tylko co trzecia Polka. NFZ refunduje bowiem tylko dwa rodzaje tabletek, rocznie ok. 350 tys. opakowań. Plastry antykoncepcyjne, tabletki i wkładki dostępne są tylko komercyjnie. W dodatku kobiety spotykają się jeszcze z farmaceutami, którzy takowych produktów nie prowadzą w swoich aptekach, zasłaniając się klauzulą sumienia.

Co cię tyczy legalnej aborcji, czyli indukcji poronienia, gdy: ciąża stanowi zagrożenie dla życia lub zdrowia kobiety; gdy badania prenatalne z dużym prawdopodobieństwem wskazują na ciężkie i nieodwracalne uszkodzenie płodu (do 21. tygodnia ciąży); gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że ciąża jest wynikiem czynu zabronionego np. gwałtu (do 12 tygodnia ciąży), to w 2018 roku w regionie nie wykonano ani jednej, w Polsce 1076. Dlaczego? Ponieważ przez kilka lat przed szpitalem w Rzeszowie, w którym wykonywano legalne aborcje, wisiały plakaty z rozczłonkowanymi płodami i napisem „tu zabijają dzieci z zespołem Downa”. Teraz zabiegów nie wykonuje żaden szpital na Podkarpaciu (w tym przypadku lekarz też może odmówić wykonania aborcji ze względu na konflikt sumienia, nawet nie wskazując, gdzie pacjentka ma realną możliwość przeprowadzenia zabiegu indukcji).

Zabiegi pozaustrojowego zapłodnienia przestały być refundowane (w ramach rządowego programu) w 2016 r. Przeznaczono na nie (w ciągu trzech lat) 240 mln zł, dzięki czemu urodziło się 22 tys. dzieci. W rzeszowskiej klinice kilkadziesiąt. Teraz zamiast in vitro państwo refunduje program ochrony zdrowia prokreacyjnego, który opiera się na naprotechnologii, dzięki temu od 2016 roku urodziło się 70 dzieci. Państwo wydało na ten cel 100 mln zł. Pary szukające pomocy płacą więc za in vitro z własnej kieszeni (jedna próba to wydatek 6-10 tys. zł) albo korzystają z programów pozarządowych. Tych jest niewiele i dostęp do nich jest nierówny. Na dofinansowanie in vitro decydują się głównie władze lokalne w środkowej i zachodniej Polsce. Na Podkarpaciu nie realizuje go żaden samorząd.

A co ze znieczuleniami? W ankietach fundacji Rodzić po Ludzku, 13 proc. kobiet poskarżyło się, że nie dostały znieczulenia w czasie porodu, bo szpital nie miał takiej możliwości (najczęściej brak anestezjologa). Fundacja obliczyła, że podczas naturalnych porodów znieczulenie dostaje zaledwie co dziesiąta pacjentka, choć NFZ płaci szpitalowi ponad 400 zł za to świadczenie. Na przykład w roku 2017 na terenie woj. podkarpackiego zastosowano 572 takich znieczuleń. Ich łączny koszt pokryty przez NFZ to 241 tys. zł. Jest to koszt samych znieczuleń. W tym okresie odbyło się 20 995 porodów. W roku 2018 zastosowano 807 znieczuleń, za które NFZ zapłacił 380 tys. zł. Wszystkich porodów odbyło się 20 968. W roku 2019 (styczeń – listopad) zastosowano 855 znieczuleń + koszt pokryty przez NFZ to 472 tys. zł. Wszystkich porodów odbyło się 18 618.

Anna Moraniec

One Response to "Łamane są prawa pacjentek"

Leave a Reply

Your email address will not be published.