
PODKARPACIE, KRAJ. Braki w kartach, nieważne głosy i liczne błędy komisji. Zostań obserwatorem społecznym podczas głosowania na prezydenta RP.
Z całej Polski i świata płyną sygnały o uchybieniach, a nawet łamaniu prawa, do jakich miało dochodzić w komisjach wyborczych podczas głosowania na prezydenta. W Bytomiu jeden z członków komisji po zamknięciu lokalu wyborczego dopisywał znak „X” na wyjętych z urny kartach do głosowania. W Zakopanem na kartach brakowało pieczęci. Nieprawidłowości podczas głosowania i liczenia głosów w II turze mogą zaważyć na wyniku wyborów, dlatego Obywatelska Kontrola Wyborów zachęca do zgłaszania gotowości osoby, które chcą zostać obserwatorami społecznymi przy komisjach wyborczych.
– Po obejrzeniu składów komisji obwodowych widać wyraźnie, że przewaga komitetu jednego kandydata – Andrzeja Dudy – jest nagminna. Bywa, że w komisji jest 7 przedstawicieli tego komitetu i 1 lub 2 innego – mówi Irena Paterek z Obywatelskiej Kontroli Wyborów na Podkarpaciu. Jak twierdzi, co chwilę spływają do niej nowe informacje o nieprawidłowościach.
Przykłady? – Z rozmów i sygnałów nadesłanych przez obserwatorów wynika, że brakuje kilku kart lub w końcowym rozliczeniu pojawia się ich nadmiar. Najczęściej to niewielka liczba, a sprawa się wyjaśnia, ale gdyby nie obecność obserwatora, można to ukryć w protokole – tłumaczy Irena Paterek. Bywa, że karty, podobnie jak w Zakopanem, są nieopieczętowane, a tym samym głosy stają się nieważne. – W jednej z komisji zaginęła pieczęć, potem znalazła się w koszu na śmieci, który wcześniej był przeszukiwany – zauważa Paterek.
Ogromne zastrzeżenia budzi głosowanie w obwodach zamkniętych, takich jak domy pomocy czy ośrodki opiekuńcze. – Po pierwsze, nie dopuszcza się obserwatorów ze względu na epidemię, po drugie, w komisjach zasiadają członkowie personelu, a ponadto – tam gdzie był obserwator – członkowie komisji wypełnili za chorych, niepełnosprawnych i starszych wyborców ich kartę – wylicza nasza rozmówczyni. W większości miejsc zamówiono pakiety korespondencyjne.
Niepokojąca jest także liczba głosów nieważnych. – W naszym okręgu nie było ich tak wiele, ale wszędzie liczba takich kart wynosi 1-5; bywa, że kilkanaście. W skali kraju jest to już jednak znacząca liczba, która może wpłynąć na wynik – zauważa nasza rozmówczyni.
Głosy pojawiały się i znikały
Niestety, członkowie komisji nagminnie wykazują się niewiedzą na temat tego, co zrobić z pakietami korespondencyjnymi. Poza tym pakiety te często są nieprawidłowo zapakowane. – W paru przypadkach, gdyby nie obserwator – wpadłyby do urny, a nie powinny, bo nie było przy nich oświadczenia. Pytanie, co się stało w lokalach, gdzie nie było obserwatora? – zastanawia się Irena Paterek.
Liczne błędy komisji opisała Małgorzata Kieres, która była mężem zaufania w Krakowie opisała na portalu społecznościowym głosowanie w stolicy Małopolski. „Byłam mężem zaufania w komisji, gdzie nie znano procedur liczenia głosów, dochodziło do pomyłek, ale raczej wynikających ze zmęczenia, niż chęci oszustwa” – pisze. Jakie były nieprawidłowości? Członkowie komisji w trakcie sprawdzania list wyborców i ich podpisów mieli w rękach długopisy, co zmieniło się dopiero po uwadze męża zaufania. Z kolei po wysypaniu kart z urny, chcieli je liczyć w podgrupach, czego wyraźnie zakazują przepisy. „Okazało się, że w „kupkach” jednego kandydata (zgadnijcie którego?) znajdują się głosy oddane na innych i one by pracowały na wynik tego kandydata, gdyż komisja nie chciała ponownie ich sprawdzać, tylko szybko policzyć ilość i pójść do domu” – opisuje Małgorzata Kieres.
To jeszcze nic. W komisji, do której od czasu do czasu zaglądała podczas liczenia, czyli już po wysypaniu kart z urny zniknęło aż 150 kart z ważnymi głosami! „Zapewne domyślacie się z której kupki zniknęły. Dalej, 30 głosów doliczono Dudzie! Przypadek? Aż 30? Po ponownym przeliczeniu okazało się, że to jednak pomyłka. Komisja pracowała do oporu, aż karty się znowu cudem odnalazły” – opisuje Małgorzata Kieres.
Za granicą wielu bez prawa do głosowania
Nie bez kłopotów obyło się poza Polską. Setki a może i tysiące wyborców za granicą pozostało bez prawa do oddania głosu. Sprawy nie ułatwiał fakt, że w wielu krajach możliwe było tylko głosowanie korespondencyjne. Spora liczba uprawnionych nie była w stanie tego zrobić, bo pakiet wyborczy nie dotarł do nich w terminie, lub w ogóle. Zdarzało się, że mimo udanej rejestracji w systemie elektronicznym, na liście wyborców brakowało nazwiska konkretnego obywatela. Co więcej, w poniedziałek padł rządowy serwer i nie można było dopisać się do spisu wyborców za granicą na II turę głosowania. Polacy mieszkający za granicą od kilku dni zgłaszają mnóstwo nieprawidłowości i pytają, co mogą zrobić, aby podwyższyć poziom uczciwości wyborów na urząd prezydenta RP.
Obywatelska Kontrola Wyborów poszukuje osób, które gotowe są zostać obserwatorami społecznymi przy komisjach wyborczych w wyborach. Aby to zrobić należy zgłosić swój udział przez formularz rejestracyjny: https://www.okw.info.pl


