Łańcut nad przepaścią, Krosno blisko finału

Być może już w ten weekend poznamy finalistów I ligi. Fot. Wit Hadło
Być może już w ten weekend poznamy finalistów I ligi. Fot. Wit Hadło

KOSZYKÓWKA. I LIGA MĘŻCZYZN. Wyjazdowy weekend czeka koszykarzy Max Elektro Sokoła Łańcut i Miasta Szkła Krosno.

Ci pierwsi stoją nad przepaścią, bowiem chcąc nadal liczyć się w walce o finał, muszą wygrać w Warszawie. Zdecydowanie łatwiejsze zadanie czeka krośnian, którzy by zagrać w wielkim finale, potrzebują już tylko jednego zwycięstwa. Podopieczni Dariusza Kaszowskiego, po dwóch meczach przed własną publicznością remisują z Legią Warszawa 1-1. Niepokojąca była jednak niedzielna klęska łańcucian, którzy przegrali różnicą aż 30 punktów (47:77). Teraz rywalizacja przenosi się do stolicy, a tam o zwycięstwa będzie zdecydowanie trudniej. Legia przed własną publicznością przegrała w tym sezonie tylko 2 razy, a biorąc pod uwagę jej parcie na grę w TBL, śmiało można powiedzieć, że Sokół znalazł się w sytuacji nie do pozazdroszczenia. – Musimy sobie poradzić z presją, jak się powiedziało „A” i ma się 2. miejsce po sezonie zasadniczym, to nie można tak odpuszczać. Pokazaliśmy w pierwszym meczu, że jesteśmy w stanie z Legią grać dobrze, narzucać tempo, własny styl gry. Trzeba wyciągnąć wnioski, odrobić lekcję i w te szachy zagrać teraz lepiej. Rywale zabrali nam przewagę parkietu, ale ja bym tak tego nie widział. Oni chcą awansować, mają ciśnienie i wciąż muszą wygrać jeszcze dwa mecze, to nie jest takie proste. Ciężkie granie jeszcze przed nami – przekonuje Adrian Mroczek-Truskowski, skrzydłowy Max Elektro Sokoła Łańcut.

Wygraj albo zgiń

Zdecydowanie łatwiejsze zadanie czeka w ten weekend koszykarzy Miasta Szkła, którzy już w sobotę mogą sobie zapewnić awans do finału. Krośnianie przed tygodniem pokonali dwukrotnie GKS Tychy 105:75 i 84:69. Teraz rywalizacja przenosi się na Śląsk, gdzie krośnianie wygrali już w fazie zasadniczej. – W play-offach jest zasada „Wygraj, alb zgiń”. W pierwszym meczu było takie „macanie” się i nie było prawdziwej koszykówki. W drugim była już prawdziwa bitwa play-off. Tychy pokazały duży charakter. Wygraliśmy dwie bitwy, ale wojna nadal trwa i spodziewam się ciężkiej przeprawy w Tychach. Trudno powiedzieć, czy ta rywalizacja skończy się już w sobotę. Jeśli zagramy dobrą koszykówkę, a Tychy trochę słabsza, to jest szansa na 3-0. Jeśli jednak GKS zaprezentuje się tak, jak w minioną niedzielę w Krośnie, to może być różnie. Mam jednak nadzieję, że na meczu nr 3 się wszystko skończy – mówi Michał Baran, trener drużyny z Krosna.

LEGIA Warszawa – ME SOKÓŁ Łańcut; sobota, godz. 18, niedziela, godz. 17

GKS Tychy- MS Krosno; sobota, godz. 16, ew. niedziela, godz. 18

mj

Leave a Reply

Your email address will not be published.