Łatwiej byłoby zwolnić „specjalistę od zwolnień” niż niezaszczepionych medyków

21 lutego, na stronie Ministerstwa Zdrowia opublikowano wytyczne dotyczące egzekwowania obowiązku szczepienia przeciwko COVID-19, wobec medyków, dla których ten obowiązek wchodzi w życie 1 marca. Jedna z wytycznych mówi, że brak poddania się szczepieniu przeciwko COVID-19 może uzasadniać „rozwiązanie przez pracodawcę stosunku pracy z pracownikiem, który nie poddał się takiemu szczepieniu”, czyli zwykłego zwolnienia niepokornego. Kolejna wytyczna od razu chłodzi jednak zapędy dyrektorów szykujących się już do wykorzystania danego im do ręki rozwiązania. Otóż, jak podaje resort zdrowia, „działania podejmowane przez pracodawcę w związku z brakiem realizacji przez jego pracowników obowiązku poddania się szczepieniu przeciwko COVID-19 winny być realizowane w taki sposób, by pozostawały w zgodności z zasadą równego traktowania pracowników”, słowem, by „nie narazić pracodawcy na zarzut niedozwolonej dyskryminacji”. I tu leży „pies pogrzebany”. Bo dyrektor będzie mógł zwolnić albo wszystkich niezaszczepionych, albo nikogo, jeżeli zwolni niezaszczepioną salową to musi zwolnić i lekarza. A zapewniam, nie jest to tożsame dla żadnego zarządcy lecznicy, nieważne czy dużej, czy małej. Łatwo zresztą powiedzieć zwolnić… Jeżeli niezaszczepionych jest „tylko” 5 proc. lekarzy, „tylko” 10 -15 proc. pielęgniarek i tyle samo innych pracowników medycznych, mających kontakt z pacjentem – to okaże się, że trzeba będzie wprowadzić system ostrodyżurowy, i przyjmować tylko pacjentów w stanie zagrożenia życia, rezygnując całkowicie z planowego leczenia na wielu oddziałach nie tylko zabiegowych. Tyle tylko, że wtedy formuła szpitalnictwa nie będzie miała sensu. Nie tylko zresztą szpitalnictwa, bo i wiele przychodni mogłoby robić bokami z braku personelu. Wielu dyrektorów to doskonale rozumie i nawet nie bierze pod uwagę możliwości zwalniania niezaszczepionych pracowników z bardzo prostego powodu – natychmiast sąsiedni szpital tych medyków przechwyci. – Rąk do pracy brakuje i ja nie mogę pozwolić na to, aby było ich jeszcze mniej. Utrzymanie ciągłości pracy szpitala jest najważniejsze – podkreśla dr Jerzy Friediger, dyrektor Szpitala Specjalistycznego w Krakowie i członek prezydium Naczelnej Rady Lekarskiej. I znowu stają przed dylematem: rozporządzenie jest, wytyczne do niego również, co z tego, skoro skutkiem wprowadzenia ich w życie może być jeszcze większy paraliż służby zdrowia, a co za tym idzie, jeszcze większy dług zdrowotny. Zaniedbania w profilaktyce, diagnostyce i wreszcie leczeniu sprawi, że jako naród będziemy umierać szybciej i w gorszym stanie zdrowia jak przed pandemią. Ale może o to właśnie chodzi? O znalezienie kozła ofiarnego? Takiego, który weźmie na siebie/zostanie zmuszony do wzięcia i nadmiar zgonów, i małą świadomość zdrowotną Polaków. Brakuje medyków przez długoletnie zaniedbania rządu? A skąd. Brakuje ich z własnej głupoty i braku odpowiedzialności, który zmusił dyrektorów/rząd do odsunięcia ich od pracy. I koło się zamyka.

Redaktor Anna Moraniec

3 Responses to "Łatwiej byłoby zwolnić „specjalistę od zwolnień” niż niezaszczepionych medyków"

Leave a Reply

Your email address will not be published.