
PODKARPACIE. Związkowcy apelują do rządzących – „OPAMIĘTAJCIE SIĘ! Pacjenci w kolejkach, a lekarze na dyżurach… umierają”
W okolicach szpitali pojawiają się billboardy z apelem Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy: „Pacjenci w kolejkach i lekarze na dyżurach umierają. Rządzący, opamiętajcie się”. Przedstawiciele oddziałów terenowych związku mają też przygotować listy otwarte do władz regionalnych i dyrektorów, którzy na ich terenie odpowiadają za ochronę zdrowia. W mediach społecznościowych wystartuje zaś specjalna strona poparcia dla apelu o opamiętanie w ochronie zdrowia.
Czy akcja obejmie też Podkarpacie? – Podobno jeden baner już stoi, ale nie mogę tego potwierdzić na sto procent, bo osobiście go nie widziałem. Jeżeli chodzi o pisanie listów. Pewnie napiszę, ale szczerze mówiąc wątpię, by apel padł na podatny grunt, raczej na skałę – mówi Zdzisław Szramik, wiceprzewodniczący zarządu krajowego Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy. I dodaje, że w tej kwestii lekarze powiedzieli już wszystko i mówią to zresztą nie od roku, tylko kilkunastu, a może kilkudziesięciu lat. – W systemie brakuje 30 mld zł, to ok. 82 mln zł dziennie. I to jest powód, dla którego kolejnym ekipom rządzącym zależy na zachowaniu status quo, udając, że wszystko jest w porządku. Oczywiście wszyscy mówią, jak ważny dla nich jest chory, że pacjent ma być podmiotem, że to czy tamto. I nic się nie zmienia. Wie pani dlaczego? Bo ekipy rządzące korzystają z opieki zdrowotnej na innych niż reszta społeczeństwa zasadach. Nie czekają na badanie, nie czekają w kolejce do specjalisty czy na zabieg. Wchodzą tam bocznym wejściem. Po co więc będą wyrzucać pieniądze w błoto? – tłumaczy związkowiec. I dodaje, że trudno oszacować, ile osób straciło życie czekając na operację, diagnozę nowotworu lub właściwy, nowoczesny lek, bo nikt takiego rejestru nie prowadzi. Według niego, dla każdej kolejnej władzy niezmienianie niczego jest tak ważne, że dopuszcza, a nawet po cichu popiera, łamanie obowiązującego prawa.
Coraz liczniejsze są przypadki mobbingowania niepokornych, pod byle pretekstem zwalniania z pracy działaczy związkowych, obchodzenia przepisów o czasie pracy czy takiego organizowania pracy, które naraża na niebezpieczeństwo pacjentów jak i lekarzy. Jako przykład podaje wyniki kontroli Państwowej Inspekcji Pracy, która wykazała łamanie praw pracowniczych w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim nr 2 w Rzeszowie. – Gdy dwa tygodnie temu zapytałem pana marszałka czy dyrektor został za to ukarany i usłyszałem, że nie. Co to znaczy? Otóż to, że dyrektor dopuszcza się łamania prawa pod parasolem organu założycielskiego, a kontrole inspekcji pracy są zupełnie nieskuteczne – mówi związkowiec. Doktor Szramik dla przykładu podaje też wprowadzone ostatnio rozporządzenie o normach zatrudnienia pielęgniarek i położnych, które zamiast spowodować dotrudnienie personelu spowodowało… likwidację łóżek! Oczywiście nikt nie zastanawiał się, które łóżka, w jakich oddziałach, bo i po co! Łóżka zlikwidowano na papierze, a w oddziałach powstały stałe dostawki, na które już nie musi być adekwatnego zatrudnienia!
Związki zawodowe lekarzy zapowiadają, że jeśli ich apele nie poskutkują, za kilkanaście tygodni zaplanują ogólnopolski protest, w którym poproszą o wsparcie wszystkich pacjentów.
Anna Moraniec



3 Responses to "Leczenie nie jest priorytetem rządu"