„Legalne” dzikie wysypiska śmieci w mieście

Jaka przyszłość czeka punkty selektywnej zbiórki odpadów? Fot. Paweł Galek
Jaka przyszłość czeka punkty selektywnej zbiórki odpadów? Fot. Paweł Galek

KOLBUSZOWA. Kontrowersyjne punkty selektywnej zbiórki odpadów.

Punkty selektywnej zbiórki odpadów komunalnych (tzw. pszoki) mogą zniknąć z krajobrazu Kolbuszowej. Taką rozwiązanie poważnie biorą pod uwagę lokalne władze. Powód? Notoryczne traktowanie tych punktów przez niektórych jako dzikich wysypisk śmieci. To nie tylko wpływa negatywnie na wizerunek miasta, ale również generuje określone koszty, którymi wcześniej czy później muszą zostać obarczeni podatnicy.

Sygnały, jakie w tej sprawie otrzymujemy od mieszkańców, nie są jednoznaczne, a wręcz skrajne. Jedni chcą natychmiastowego usunięcia pszoków, inni z kolei bronią ich jak niepodległości. Zwolennikiem pozbycia się tych punktów jest radny Grzegorz Partyka: – Trzeba to zrobić jak najszybciej – przekonuje, wskazując na zasypany śmieciami pszok przy ul. 22 Lipca. – Brzydko to wygląda. Zawsze jest ogromna ilość śmieci – alarmuje Partyka.

Podrzucili kilkanaście kontenerów z butelkami
– Niestety, wielu mieszkańców wykorzystuje te punkty jako dzikie wysypiska śmieci i hurtowo podrzuca tam przeróżne odpady – inne niż te, które powinny być tam składowane – przyznaje burmistrz Jan Zuba. – Jeżeli próby uporządkowania tego tematu się nie powiodą, to jedynym wyjściem, jakie nam pozostanie, będzie likwidacja pszoków. Wczoraj na jednym z nich przy ul. 22 Lipca obok pojemnika na szkło było… kilkanaście kontenerów z butelkami.

– Takie podrzucanie śmieci jest bezczelnością i brakiem kultury podstawowej – ostro konstatuje burmistrz. – Przyłapani tłumaczą, że nie wiedzieli. Potem muszą te odpady zabrać, zapłacić za nie, a przy tym jeszcze… wstyd. Mamy prawo przypuszczać, że część śmieci trafia do naszych pszoków z innych gmin, a nawet z zagranicy, i mamy na to dowody.

Fryc: – Nie wylewajmy dziecka z kąpielą
Zwolennikiem utrzymania pszoków jest wiceszef Rady Miejskiej, Józef Fryc: – Przyzwyczailiśmy ludzi do tego, że mogą selektywnie pozbyć się swoich odpadów. I trzeba przyznać, że 90 proc. obywateli robi to w sposób elegancki. Zawsze będzie jakiś margines tych, który będzie śmieci podrzucał – twierdzi Fryc. – Dzięki pszokom mamy mniej śmieci w lasach i w rowach. Jest naprawdę z tym lepiej niż było. Dlatego prosiłbym, żeby ktoś tu nie przekombinował i nie uniemożliwił ludziom cywilizowanego pozbywania się odpadów.

Zdaniem Fryca, odpowiedzialne za utrzymanie porządku w pszokach są służby gminne: – Całodzienny pobyt pracowników nowej spółki komunalnej powinien sprowadzać do sprawdzani tego, co się dzieje w tych punktach – przekonuje. – Tymczasem np. w pszoku przy ul. 22 Lipca śmieci leżą tydzień, czasem dwa… i nikt tego nie zauważa.

Paweł Galek

Leave a Reply

Your email address will not be published.