
KRAKÓW, JASŁO. Brakuje lekarzy do dyżurowania w szpitalach. Większość ma po 8 – 10 dyżurów w miesiącu. Rekordziści nawet po 13.
23 sierpnia podczas dyżuru nocnego w całodobowej przychodni lekarskiej w Niepołomicach doszło do zgonu młodej lekarki pochodzącej z Jasła. Jak ustalono, kobieta w godz. od 8 do 16 pracowała w jednej z klinik w Krakowie. Od godz. 18 pełniła dyżur nocny w przychodni w Niepołomicach, który miał trwać do godz. 8 następnego dnia. Sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci był zawał serca.
– W sprawie przesłuchano świadków zdarzenia, osoby, które udzielały pomocy medycznej i prowadziły reanimację pokrzywdzonej. Obecnie wpłynął do tutejszej prokuratury protokół sekcji zwłok lekarki, z którego wynika, że przyczyną zgonu był niedokrwienna martwica mięśnia sercowego – zawał – informuje prok. Janusz Hnatko, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Krakowie. – W sprawie oczekuje się na wyniki badań toksykologicznych, które jeszcze do tej chwili nie zostały wykonane – kontynuuje.
Zawał z przepracowania?
Czy atak serca był spowodowany przemęczeniem? – Najlepszym dowodem na to, że przepracowanie powoduje bardzo negatywny wpływ na lekarzy, szczególnie na układ krążenia, jest to, że lekarze żyją o 3 – 4 lata krócej niż reszta społeczeństwa – oświadcza dr Stanisław Mazur, kardiolog z Centrum Medycznego Medyk w Rzeszowie. – Pęd życia, stres, przepracowanie czy niewyspanie przyczyniają się do tego – dodaje. Jak zauważa lekarz, z powodu przeciążenia dyżurami, medycy mają słabą odporność i gorzej przechodzą choroby. – Bardzo przykre, że młoda lekarka przypłaciła to życiem, ale to nie był wyjątkowy zgon – twierdzi dr Mazur. – W naszym środowisku cały czas mówi się o tym, że ktoś umarł. Moi koledzy po kolei umierali przedwcześnie z przemęczenia i przepracowania – informuje. – Trzeba sobie w końcu zadać pytanie, jaka jest cena roku życia człowieka – zauważa dr Mazur.
Dyżury ponad normę
– Prawda jest taka, że brakuje lekarzy do obsadzenia wszystkich dyżurów. Większość ma ich po 8 – 10. Rekordziści nawet po 13 – mówi dr Grzegorz Dworak, rezydent w Klinicznym Szpitalu Nr 2 w Rzeszowie. Dlaczego decydują się na takie życie? Jak zapewnia, robią to z czystej przyzwoitości, bo nie chcą zostawić pacjentów bez opieki. Jednak skutki są różne. – Pacjent na tym cierpi, bo lekarz jest ledwo żywy, a lekarz traci zdrowie – zauważa dr Dworak. Do tego jeszcze dochodzi jego rodzina. – Ile tak można pracować? – pyta rezydent. – To jest siedem dni wyjętych z życia – dodaje. Czy mogą się na to nie zgadzać? – Możemy powiedzieć nie, dlatego jest nasza akcja. Chcemy zmienić obecną sytuację i do tego dążymy – oświadcza dr Dworak.
Zdaniem dr Mazura, powinno być więcej przyjęć na studia oraz więcej miejsc rezydenckich. – Absurdem polskim jest to, że młodzi ludzie zdobywają kosztowne wykształcenie, a potem wyjeżdżają za granicę. Społeczeństwo wkłada w nich pieniądze, a potem ich tracimy – mówi dr Mazur.
System wymaga zmian
Lekarze zauważają wady całego systemu. – Jest niewielu lekarzy w proporcji do starzejącego się społeczeństwa. Oczekiwania wobec nas są duże, ale organizacja pracy nadal nie jest taka jak powinna – mówi dr Mazur. Jak podkreśla, mnóstwo energii lekarze poświęcają na uzupełnianie dokumentacji. – Obecnie lekarze toną w biurokracji. System powinien zostać usprawniony, żeby mogli poświęcić więcej czasu pacjentom – twierdzi.
Wioletta Kruk


