
PODKARPACIE. Lekarze rodzinni przypominają, że wysyłając dziecko na kolonię rodzice nie mają potrzeby zgłaszać się na wizytę do przychodni.
Jak co roku do przychodni POZ masowo przychodzą przed wakacjami rodzice z kartami kolonijnymi swoich pociech. Według rodziców, a także według niektórych organizatorów wypoczynku dla dzieci i młodzieży, konieczna jest kwalifikacja lekarska.
– To nie jest prawda. To rodzice decydują o uczestnictwie dziecka w wypoczynku – mówi Mariusz Małecki, prezes Porozumienia Podkarpackiego Związku Pracodawców Ochrony Zdrowia zrzeszającego lekarzy rodzinnych.
Lekarz dodaje, że kwestię tę reguluje Rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej w sprawie wypoczynku dzieci i młodzieży, którego załącznikiem jest karta kwalifikacyjna uczestnika wypoczynku. W tym druku znajdują się wprawdzie informacje dotyczące stanu zdrowia dziecka (np. na co uczestnik jest uczulony, jak znosi jazdę samochodem, czy przyjmuje stale leki i w jakich dawkach, czy nosi aparat ortodontyczny lub okulary, na co był szczepiony), ale podpisuje się pod nimi rodzic lub sam uczestnik, jeśli jest pełnoletni. Nie ma tam mowy o kwalifikacji lekarskiej. Załącznik do rozporządzenia jest jednym obowiązującym wzorem karty kolonijnej, a jeśli organizatorzy wypoczynku dysponują innymi drukami, to nie mają ku temu podstawy prawnej.
Rekreacja sportowa nie jest tożsama z uprawianiem sportu
Zdarzają się także nieporozumienia dotyczące kwalifikacji lekarskiej dzieci na obozy sportowe. I w tym wypadku organizatorzy często wysyłają uczestników „po podpis i pieczątkę” do lekarza POZ. Także nieprawidłowo: – Jeśli dziecko jedzie na obóz organizowany przez licencjonowany związek sportowy, gdzie rzeczywiście będzie uprawiać sport, to powinno być zakwalifikowane przez lekarza medycyny sportowej. Każdy inny obóz, nawet gdy ma w nazwie „sportowy”, nie wiąże się z takimi wymaganiami, bo chodzi o rekreację sportową. Domaganie się w takiej sytuacji zaświadczenia od lekarza jest w rzeczywistości nie tylko pozbawione prawnych podstaw – to także utrudnianie dzieciom fizycznej aktywności – czytamy na stronie Porozumienia.
Anna Moraniec


