
PODKARPACIE. Medycy nie potrafią poradzić sobie z prostym zabiegiem i często odsyłają pacjentów do szpitalnych oddziałów ratunkowych lub ambulatorium chirurgicznego.
– Usunięcie kleszcza to zabieg trywialnie prosty, powinien zrobić go każdy lekarz. U nas zajmują się nimi pielęgniarki-ratowniczki i nigdy nie miały z tym żadnego problemu. Trzeba po prostu mieć odrobinę chęci i zręczności – mówi dr Ryszard Bury, specjalista chirurg dyżurujący w Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie.
– Niestety znam przypadki pacjentów, którzy byli odsyłani od lekarza rodzinnego do dermatologa, a następnie do chirurga, to żenujące.
Kleszcza bez trudu możemy usunąć sami chwytając go pęsetą lub paznokciami i odwrotnie do ruchu wskazówek zegara wykręcić z ciała. W aptekach można też kupić specjalną pętlę do usuwania pasożyta. Nie wolno miejsca ugryzienia smarować tłuszczem ani innymi substancjami: bo zwiększymy ryzyko zakażania, ponieważ pasożyt wtedy zwymiotuje. Jeżeli w ciele pozostanie jakiś człon pajęczaka nie należy się tym przejmować. Wystarczy zdezynfekować rankę i zostawić ją w spokoju. Organizm sam pozbędzie się resztki. Grzebiąc w niej możemy sobie tylko zaszkodzić, chociażby nabawić się zakażenia. W takim przypadku lepiej zgłosić się do lekarza.
Pacjent ma prawo oczekiwać pomocy przy usunięciu kleszcza od lekarza pierwszego kontaktu, bo w każdym gabinecie lekarza rodzinnego powinien znajdować się podstawowy zestaw narzędzi chirurgicznych. Jeżeli jednak nie potrafi sobie poradzić z kleszczem powinien odesłać pacjenta do ambulatorium chirurgicznego wystawiając mu skierowanie, na którym zaznaczy, że jego stan wymaga pilnej interwencji. Wówczas poradnia przyjmie chorego w tym samym dniu.
Anna Moraniec



10 Responses to "Lekarze nie chcą usuwać kleszczy"