
SANOK. Śledztwo toczy się w kierunku nieumyślnego spowodowania śmierci, za co grozi od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.
Brzozowscy śledczy badają sprawę śmierci mieszkańca Sanoka. Rodzina chce wiedzieć, czy do tragicznego zdarzenia mogło przyczynić się zachowanie lekarzy z sanockiego szpitala, gdzie mężczyzna uskarżający się na ból w klatce piersiowej trafił dzień wcześniej.
Z relacji rodziny wynika, że w styczniu mężczyzna stawił się na sanockim SOR-ze z bólem w klatce piersiowej. Został skierowany na badania kardiologiczne, ale nie wykazały poważnych dolegliwości czy zagrożenia życia. Po kilku godzinach mężczyzna został wypisany ze szpitala. Jego ciało nad ranem znalazła żona.
Śledztwo jest we wstępnej fazie, na razie toczy się w sprawie, a nie przeciwko osobie. Nikt nie usłyszał zarzutów. W najbliższym czasie prokurator przesłucha świadków, wystąpi też o zabezpieczenie dokumentacji medycznej.
To kolejne śledztwo, jakie toczy się w brzozowskiej prokuraturze i dotyczy lekarzy z sanockiego szpitala.
Pierwsze dotyczy śmierci pacjenta na oddziale laryngologicznym. Starszy mężczyzna zmarł po tym, jak zakrztusił się mięsem podanym na szpitalny obiad. Z zeznań świadków wynika, że kiedy doszło do zdarzenia, ordynatora nie było na oddziale. Z listu, w którym anonimowy autor relacjonuje zdarzenie, wynika, że lekarz „oddalił się z oddziału w celu uprawiania turystyki rowerowej”. Zeznania świadków, m.in. krewnych zmarłego mężczyzny i pielęgniarek, które feralnego dnia pełniły dyżur na oddziale, obciążają lekarza.
Ordynator oddziału laryngologicznego usłyszał już zarzuty w sprawie. Za narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia grozi mu do pięciu lat więzienia. Lekarz nie przyznaje się do winy.
Drugie śledztwo dotyczy śmierci 37-letniej kobiety, która również zmarła w sanockim szpitalu. Śledczy sprawdzają, czy do tragedii mogło przyczynić się zachowanie lekarki, która nie zleciła wykonania tomografii głowy i w porę nie wykryła krwiaka mózgu, którego pęknięcie było przyczyną śmierci kobiety. Śledztwo toczy się w sprawie narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu i nieumyślnego spowodowania śmierci.
Martyna Sokołowska


