Lekarze: – Wolnych miejsc dla chorych na COVID-19 już nie ma!

W tymczasowy szpital polowy zostanie przekształcony Stadion Narodowy w Warszawie. Początkowo szpital ma mieścić 500 łóżek, a docelowo 2 tysiące. Szpitale polowe powstaną w każdym województwie. W Agencji Rezerw Materiałowych jest ponad 80 tys. łóżek. Będą one sukcesywnie przekazywane kolejnym otwieranym szpitalom polowym. Fot. Maciek Jaźwiecki /Agencja Gazeta

W całym kraju nie ma już dawno miejsc dla chorych z COVID-19…. Każdy kto pracuje w szpitalu, ma chorego z COVID i próbuje go przenieść do szpitala zakaźnego, wie o tym doskonale. Podawane statystyki są fikcją… Liczba respiratorów nie ma znaczenia, liczy się liczba stanowisk intensywnej terapii i personelu, zdolnych do leczenia najciężej chorych. Stanowiska intensywnej terapii się skończyły. Tydzień temu na miejsce respiratorowe w szpitalu MSW była kolejka 12 chorych z COVID!” – napisał kilka dni temu w mediach społecznościowych kierownik Oddziału Anestezjologii i Intensywnej Terapii jednego z warszawskich szpitali.

Anestezjolog pisze też, iż dostał decyzje ministra zdrowia, że w ciągu kilku dni ma uruchomić 38 miejsc covidowych w swoim szpitalu. „Gdzie nam ewakuować chorych, którzy w tej chwili zajmują te miejsca? Gdzie ich przenieść? Minister nie powiedział, nie mógł, bo miejsc nigdzie już nie ma. Który szpital przejmie rejon ostatniego oddziału wewnętrznego dla chorych niezakażonych z południowej Warszawy? Nie napisał, bo nikt nie jest w stanie przejąć czegokolwiek, skoro sam jest totalnie obciążony. Czy zapomniał o tym, że przygotowanie szpitala do roli zakaźnego wymaga przebudowy i ludzi do pracy, a więc czasu i pieniędzy? Nie, gdyż od samego początku te zarządzenia pozostają fikcją. Tworzone są po to, aby zrobić konferencję prasową i zmazać ze swoich rąk krew ludzi, którzy na naszych oczach umierają i będą umierać z braku pomocy”. Dodaje też, że zrezygnował z pełnionej funkcji wicedyrektora ds. medycznych. „W tej sytuacji moje miejsce jest przy pacjencie wymagającym intensywnej terapii i moim zespole. Kto zajmie się chorymi, którzy nie załapią się na to miejsce? Kto zajmie się chorymi, którzy nie mają covida, a więc zostali właśnie pozbawieni ostatnich miejsc w szpitalach?”

Nie tylko w stolicy mają takie problemy. „Dramatyczne telefony z prośbą o miejsce na oddziale intensywnej terapii, dylematy etyczne, kogo kwalifikować do wentylacji mechanicznej. To nie Lombardia. Kraków. Dzisiaj” – napisał na Twitterze Jacek Górka, lekarz internista, w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii, pracujący na oddziałach intensywnej terapii i w szpitalnych oddziałach ratunkowych krakowskich szpitali.

Brakuje nie tylko łóżek

Rekordowe liczby zachorowań i coraz cięższy stan pacjentów trafiających do szpitali sprawił, że resort szuka na szybko rozwiązań Centrala NFZ zaleciła np. ograniczenie do niezbędnego minimum lub czasowe zawieszenie udzielania świadczeń wykonywanych planowo w celu zminimalizowania ryzyka transmisji infekcji COViD-19 oraz „zapewnienia dodatkowych łóżek szpitalnych dla pacjentów wymagających pilnego przyjęcia do szpitala”. O zaleceniach poinformował na twitterze Minister Zdrowia Adam Niedzielski Jak podaje NFZ, przy ograniczeniu lub zawieszeniu udzielania świadczeń, należy wziąć pod uwagę przyjęty plan leczenia oraz wysokie prawdopodobieństwo pobytu pacjenta po zabiegu w oddziale anestezjologii i intensywnej terapii. Zalecenie dotyczy przede wszystkim: endoprotezoplastyki dużych stawów, dużych zabiegów korekcyjnych kręgosłupa, zabiegów naczyniowych na aorcie brzusznej i piersiowej, pomostowania naczyń wieńcowych, zabiegów wewnątrzczaszkowych, dużych zabiegów torakochirurgicznych, nefrektomii, histerektomii (usunięcie macicy). Ograniczenie nie powinno dotyczyć planowej diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych.

Resort zdrowia zapowiada, że jak będzie trzeba, przesunie lekarzy z innych oddziałów, placówek czy województw. Nie muszą to być tylko zakaźnicy (tych i tak jest jak na lekarstwo, w całej Polsce 462. Z tego 38 w wieku emerytalnym, 78 to rezydenci bez specjalizacji). To garstka, biorąc pod uwagę, że obecnie liczba hospitalizowanych to prawie 7 tys. Są jednak lekarze, których nie da się zastąpić to anestezjolodzy potrzebni m.in. do obsługi respiratorów, ale i innych czynności przy chorych z COVID-10. Jak planuje resort uprawnienia do samodzielnej pracy mają uzyskać młodzi lekarze ostatniego roku specjalizacji anestezjologicznej, którzy mają co najmniej półroczne doświadczenie. Trwają także prace nad oczekiwanymi przez środowisko rozwiązaniami. Resort chce zwiększyć dodatek za pracę w zagrożeniu covidem dla medyków kierowanych do tej pracy – do wysokości 175 proc. wynagrodzenia. Także wszyscy, którzy z powodu walki z covidem będą narażeni na konieczność odbycia izolacji czy kwarantanny, uzyskają finansowanie wynagrodzenia nie na standardowych zasadach zwolnień lekarskich, ale w 100 proc. To istotne, bo szpitale coraz częściej stają się ogniskami koronawirusa i część pracowników jest chorych. Tylko w rzeszowskich szpitalach pozytywny wynik potwierdzono ostatnio u ponad 150 osób personelu medycznego.

Anna Moraniec

5 Responses to "Lekarze: – Wolnych miejsc dla chorych na COVID-19 już nie ma!"

Leave a Reply

Your email address will not be published.